Translate

środa, 6 maja 2026

MELODIA ZAPOMNIANEGO POKOJU

 

   Dzisiaj na moim blogu,  wspominam chwile, które jak stare fotografie, wyblakły, ale wciąż budzą ciepło w sercu. Tym razem chcę podzielić się z Wami wymyśloną przeze mnie nostalgiczną historyjką - opowieścią - inspirowaną obrazem Sergio Cerchiego zatytułowanym "Dziewczyna z fletem". 



    Pozwólcie, że opowiem Wam tę opowieść, w której bohaterem , narratorem zrobię ... młodego  Włocha imieniem  - Pierro.
Wyobrażcie sobie do tego, że tę opowieść opowiada on przy kominku w jesienny wieczór. 

   "Były to lata 80., gdy jako mały chłopiec spędzałem wakacje u babci Eleny. Jej dom był jak z bajki – pełen antyków, zakurzonych luster i sekretnych zakamarków. W salonie stał stary, niebieski fotel z rzeźbionymi podłokietnikami, a obok niego klatka dla ptaków, choć od lat pusta. Babcia opowiadała, że kiedyś mieszkała w niej papuga o imieniu Lorenzo, którą przywiózł dziadek z dalekiej podróży po Ameryce Południowej. Lorenzo umiał naśladować melodie, które babcia grała na flecie – instrumencie, który odziedziczyła po swojej matce, słynnej w okolicy muzyczce. 

   Pamiętam ten dzień, gdy znalazłem babcię siedzącą w tym fotelu. Miała na sobie lekką, szarą sukienkę, a na ramionach złocisty szal, który mienił się w promieniach popołudniowego słońca wpadającego przez okno. Obok stał manekin krawiecki, na którym wisiała niedokończona sukienka – babcia była utalentowaną krawcową, szyjącą stroje dla całej rodziny. A na szczycie manekina, jak strażnik wspomnień, siedział... no cóż, nie Lorenzo, bo ptak dawno odleciał do ptasiego nieba, ale jego wypchana podobizna, którą babcia zachowała na pamiątkę. Kolorowe pióra wciąż lśniły, jakby czas się zatrzymał. 

   Babcia grała na flecie delikatną melodię – coś z Vivaldiego, co zawsze kojarzyło mi się z wiosennym wiatrem. Jej oczy były zamknięte, a twarz pełna spokoju, jakby przeniosła się do młodości, do czasów, gdy z dziadkiem tańczyli przy dźwiękach muzyki w ogrodzie. Ja siedziałem cicho na podłodze, wsłuchując się w te nuty, które mieszały się z tykaniem starego zegara. To był moment czystej magii – świat poza pokojem nie istniał. Papuga Lorenzo, choć nieruchoma, zdawała się kiwać głową w rytm, a manekin czekał, by ożyć w nowej sukience.  

   Lata minęły, babcia odeszła, a dom sprzedano. Ale ilekroć patrzę na obraz Cerchiego, wracam do tamtego pokoju. Ta dziewczyna z fletem to dla mnie babcia Elena – symbol utraconej elegancji, muzyki, która leczy duszę, i wspomnień, które jak papuga, naśladują echo przeszłości. "

Może i Wy macie takie obrazy w pamięci? Podzielcie się w komentarzach! Jeśli obraz Was zainspirował, polecam zajrzeć do prac Sergio Cerchiego – florenckiego artysty, którego obrazy pełne są ciepła i tajemniczości. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

MELODIA ZAPOMNIANEGO POKOJU

     Dzisiaj na moim blogu,  wspominam chwile, które jak stare fotografie, wyblakły, ale wciąż budzą ciepło w sercu. Tym razem chcę podzieli...