Translate

czwartek, 30 kwietnia 2026

PROMIEŃ, KTÓRY UBIERA

Sunlight by John White Alexander


   Są obrazy, które nie potrzebują krzyku, by zostać usłyszanym. „Sunlight” Johna White’a Alexandra to dla mnie taka właśnie cicha modlitwa zachwytu. Zobaczcie tę kobietę – ona nie patrzy wprost w słońce. Ona pozwala, by to światło ją odnalazło, by spłynęło po fałdach jej żółtej sukni niczym ciepły miód.

 Często szukamy wielkich iluminacji, spektakularnych zwrotów akcji, a przecież sacrum codzienności to właśnie taki promień, który wpada rano do kuchni, gdy dziadek z wnukiem ustalają menu na śniadanie. To ta chwila, gdy zmęczenie po całym dniu (także tym pełnym „sąsiedzkich psich potyczek” z Toffi na smyczy) nagle łagodnieje pod wpływem czyjegoś uśmiechu.

   Czego uczy nas ten obraz?

   Złota suknia: To nasza uważność. Możemy nosić szare ubrania obowiązków, ale kiedy dotknie nas światło wdzięczności, każdy z nas staje się taką świetlistą postacią.

  Pochylona głowa: To pokora wobec piękna. Nie trzeba wszystkiego rozumieć, czasem wystarczy po prostu „być” w zasięgu promieni.

  Cisza: Na tym płótnie słychać tylko spokój. To taki port, do którego zawijamy po każdym sztormie.

  Niech ten obraz będzie dla nas przypomnieniem, że światło zawsze nas znajdzie – wystarczy tylko na chwilę się zatrzymać i pozwolić mu, by nas „ubrało”

Oko na autora: 
John White Alexander (1856–1915)
Amerykański malarz, który potrafił „uwięzić” światło na płótnie. Choć zaczynał jako ilustrator w Nowym Jorku, to pobyt w Paryżu i przyjaźń z wielkimi artystami epoki sprawiły, że jego styl stał się eteryczny i pełen gracji. Alexander nie malował po prostu kobiet – on malował nastrój, ciszę i to, jak słońce rzeźbi naszą rzeczywistość. Obraz „Sunlight” z 1909 roku jest uznawany za jedno z jego najbardziej mistycznych dzieł, w którym codzienność spotyka się z wiecznością.

środa, 29 kwietnia 2026

DAR ŻYCIA - LEKCJA PROSTEJ WDZIĘCZNOŚCI

  Woda. Tak oczywista, że często o niej zapominamy, dopóki jej nie zabraknie. W naszych domach płynie z kranu, zamknięta w plastikowych butelkach, oswojona. A jednak to największy dar, jaki otrzymaliśmy od natury – symbol czystości i przetrwania.

art by : Leon Bonnat
Animacja: Michele Giammaria
   
   Ten obraz przypomniał mi o radości, jaką daje zaspokojenie najprostszego pragnienia. Ta dziewczyna przy fontannie nie dba o to, czy woda zmoczy jej suknię. Liczy się tylko ten chłodny, ożywczy strumień.

art by Giovanni Segantini (1858-1899)
"Kobieta przy fontannie", 1887

  Czasem w pogoni za „wielkimi” sprawami zapominamy o tych elementarnych. O łyku zimnej wody w upalny dzień, o deszczu po suszy, o tym, jak bardzo jesteśmy zależni od tego błękitnego żywiołu.


 Może warto dziś zatrzymać się na chwilę i poczuć zwyczajną wdzięczność za to, że to „źródło” wciąż dla nas bije?

You Tube  Jerzy Połomski - Woziwoda


<><><><><>

⚓️ Moja blogowa flotylla – wybierz swój pokład:

🧼 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy (oraz eklerki!)

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania, modlitwa i rozmowy z Archaniołami.

🎨 Oko na obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, filozofia i niekonwencjonalne spojrzenie na płótno. 

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „samotny biały żagiel”, czyli rymowana kraina dla dzieci i tych, którzy z bajek nigdy nie wyrośli.

 A teraz niespodzianka - mój dotąd anonimowy blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki - wypuszczam z małego akwenu na wody oceanu. Oto on - WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję
link tutaj

wtorek, 28 kwietnia 2026

DUET WŚRÓD MALACHITOWYCH SKAŁ

 

Zdejmij krawat i powagę – tutaj arcydzieła nie gryzą, one puszczają oko. 😉
Zapomnij o datach – nieważne, kiedy malarz żył, ważne, czy jego model ma dziś minę jak Ty przed poranną kawą. ☕
Eklerki mile widziane – okruchy na klawiaturze to jedyne dopuszczalne ślady zwiedzania. 🍰

Patrz sercem, nie podręcznikiem – jeśli w wielkiej sztuce widzisz instrukcję profesjonalnego lenistwa... to znaczy, że czytasz idealnie!

<><><><><><>

  Skoro obiecałam, że na tym blogu będę niekonwencjonalnie interpretowała sztukę, wypada być odpowiedzialną za słowo. 

  Tym razem nie humoreska, nie filozofia, ale nostalgiczna poezja z muzyką jednocześnie będą środkami, które pomogą opisać malarstwo  Di-Li-Fenga, chińskiego artysty, obecnie profesora Akademii Sztuk Pięknych Lu Xun w Chinach. 


art by Di-Li-Feng

Na krawędzi świata, gdzie skały lśnią chłodem,
W sukni z malachitu, utkanym z mchu i cienia,
Siedzę cicho, spleciona z górskim ogrodem,
Czekając na echo dawnego wspomnienia.

Moja bluzka jak krew, jak serce, co bije,
Z kaskadą wzorów białych jak szczyty w oddali,
Skrywa tęsknotę, co wewnątrz się wije,
Gdy wiatr pośród szczelin kamiennych się żali.

Na kolanach saksofon – lśniący, metalowy,
Zastyga w bezruchu, wpatrzony w me oczy.
Dziś milczy, choć w sercu mam koncert gotowy,
Który przez doliny i granie się toczy.

Marzę o Tobie – Ty, co czujesz rytm duszy,
Ktoś, kto w tym duecie odnajdzie swe miejsce,
Czyj oddech te srebrne klawisze poruszy,
By zagrać to wszystko, co mieści się w tęsknocie.

Chodź, stań tu obok na ukwieconej darni,
Niech mrok nas otuli fioletem, szarością.
Zagrajmy tak czule, by lęk się rozpadł marnie,
Związani muzyką... i naszą wolnością.

                                                  ( autor: Teresa Czajkowska)

David A. Stewart - Lily Was Here ft. Candy Dulfer



Poniżej kilka obrazów wybranych tematycznie (saksofon) tego samego artysty.




 <><><><><>

⚓️ Moja blogowa flotylla – wybierz swój pokład:

🧼 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy (oraz eklerki!)

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania, modlitwa i rozmowy z Archaniołami.

🎨 Oko na obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, filozofia i niekonwencjonalne spojrzenie na płótno. 

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „samotny biały żagiel”, czyli rymowana kraina dla dzieci i tych, którzy z bajek nigdy nie wyrośli.

 A teraz niespodzianka - mój dotąd anonimowy blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki - wypuszczam z małego akwenu na wody oceanu. Oto on - WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję
link tutaj

poniedziałek, 27 kwietnia 2026

PONIEDZIAŁEK W HOGWARDZIE

 Mój Drogi Gościu, jeśli jesteś pierwszy raz na tym blogu , proszę, zapoznaj się z moją instrukcją



🛠️ Instrukcja obsługi „Oka na obraz”

Zdejmij krawat i powagę – tutaj arcydzieła nie gryzą, one puszczają oko. 😉
Zapomnij o datach – nieważne, kiedy malarz żył, ważne, czy jego model ma dziś minę jak Ty przed poranną kawą. ☕
Eklerki mile widziane – okruchy na klawiaturze to jedyne dopuszczalne ślady zwiedzania. 🍰
Patrz sercem, nie podręcznikiem – jeśli w wielkiej sztuce widzisz instrukcję profesjonalnego lenistwa... to znaczy, że czytasz idealnie! ✨

~~~~~~~~~~~~

⚡️ Kiedy „szklanka wody” to za mało

   Słuchajcie, spójrzcie na to zdjęcie. To nie jest zwykły portret. To jest stan umysłu każdej matki, nauczycielki i pracownika korporacji w poniedziałek o 8:01.

  Oto Minerva McGonagall, kobieta, która potrafi zmienić biurko w świnię, ale najwyraźniej nie potrafi wyczarować sobie porządnego urlopu na Malediwach. Ten wyraz twarzy? To nie jest starość. To jest czysta, skondensowana cierpliwość, która właśnie wyparowała, bo Longbottom znowu podpalił kociołek, a Potter po raz trzydziesty czwarty w tym tygodniu „przypadkiem” ocalił świat, łamiąc przy tym siedemnaście punktów regulaminu szkoły.

   Przyjrzyjmy się detalom:

 Usta: Zaciśnięte tak mocno, że mogłyby służyć jako imadło w warsztacie Hagrida. To jest ten moment, w którym profesor chce powiedzieć coś pedagogicznego, ale w głowie ma tylko jedno wielkie: „Merlinie, daj mi siłę, bo zaraz zacznę rzucać niewybaczalnymi!”.

  Oczy: Lewe patrzy na Twoją marną przyszłość, prawe sprawdza, czy na pewno nie masz ściągi w rękawie. Ten wzrok mówi: „Widzę, że nie odrobiłeś pracy domowej, widzę, że kłamiesz i widzę, że te spodnie nie są zgodne ze statutem szkoły”.

  Kapelusz: On już nawet nie stoi prosto. On zwisł z rezygnacji. Ten kapelusz widział rzeczy, o których wolelibyście nie wiedzieć – m.in. jak Dumbledore próbuje ustawić hasło do Wi-Fi w Wielkiej Sali.

  Jeśli myślisz, że masz ciężki dzień, pomyśl o Minervie. Ona musi codziennie pilnować stada nastolatków z kijami w rękach, podczas gdy sama najchętniej zamieniłaby się w kota i przespała najbliższe pół wieku na słońcu.
P.S. Jeśli po przeczytaniu tego wpisu poczułeś nagłą potrzebę wyprostowania się i poprawienia okularów – spokojnie, to tylko magia autorytetu. Albo McGonagall właśnie stoi za Tobą. Nie odwracaj się.


Autor i Dzieło

by Protesilao

  Autorem tej charakterystycznej karykatury jest hiszpański artysta o pseudonimie Protesilao. Grafika przedstawia Maggie Smith w jej kultowej roli profesor Minervy McGonagall z serii filmów o Harrym Potterze.
   Styl artysty cechuje się silną geometryzacją rysów twarzy, co doskonale podkreśla surowy, a zarazem pełen godności wizerunek aktorki.

Poniższe grafiki  zaczerpnięte z Pinterest 
(niestety, nie znam wszystkich autorów grafik)



by Rosy Di Noia 
 
by Natalia Benavides 

 
Maggie Smith by Protesilao 



~~~~~~~~~~~~~~~~~~

⚓️ Moja blogowa flotylla – wybierz swój pokład:🧼 
Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy (oraz eklerki!)

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania, modlitwa i rozmowy z Archaniołami.

🎨 Oko na obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, filozofia i niekonwencjonalne spojrzenie na płótno. 

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „samotny biały żagiel”, czyli rymowana kraina dla dzieci i tych, którzy z bajek nigdy nie wyrośli.


niedziela, 26 kwietnia 2026

BAROKOWY SURVIVAL



Kiedy matka utnie sobie drzemkę, a dom przejmuje gang przedszkolaków

Jan Steen - Rozwiązłość


   Znasz to uczucie, gdy zamykasz oczy „tylko na pięć minut”, a kiedy je otwierasz, Twój salon wygląda jak plan filmu o apokalipsie? Jan Steen namalował to 350 lat temu i – bądźmy szczerymi – nic się nie zmieniło. Tylko zamiast klocków LEGO na podłodze, mamy karty do gry.

  Śpiąca Matka: 
(w myślach, głęboka faza REM) 
– „Och, jak cudownie cicho... Dzieci pewnie układają puzzle w drugim pokoju, a mąż na pewno naprawia ten cieknący kran w ogrodzie...”

  Tymczasem w rzeczywistości:
Dziecko nr 1 (Kieszonkowiec): 
– „Mamo, mówiłaś, że nauka przez doświadczenie jest najważniejsza. No to sprawdzam, jak działa grawitacja na monety w Twoim portfelu.  Lądują w moich łakociach”.

  Dziecko nr 2 (Degustator): 
– „Pies najwyraźniej przeszedł na dietę ketogeniczną, bo właśnie wciąga naszą pieczeń"

Dom? 
  Dom stoi, dymu nie widać...

Zauważ ten kosz wiszący nad głową matki. Są tam kije do bicia i kule dla żebraków. To taki siedemnastowieczny system ostrzegawczy: „Jeśli się nie ogarniesz, skończysz z długami i lumbago”. Ale hej, póki śpisz, świat jest piękny !

 Czy Twoja „orkiestra” domowa też najlepiej gra, kiedy Ty akurat masz chwilę dla siebie? 

  <><><><><><><><><><><><>

⚓ Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy. tutaj

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj
A teraz niespodzianka - mój dotąd anonimowy blog, zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki - wypuszczam z małego akwenu na wody oceanu. Oto on - "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj

sobota, 25 kwietnia 2026

CIEŃ POD ZŁOTĄ POWŁOKĄ



O marności, która nie przemija

" Alegoria marności" - Antonio de Pereda

    W ciszy muzealnych sal, przed płótnem Antonia de Peredy, współczesny człowiek staje oko w oko z prawdą, o której na co dzień desperacko próbuje zapomnieć. „Alegoria marności” to nie tylko popis barokowego kunsztu; to lustro, w którym odbija się nasza własna tymczasowość.

   Na pierwszy rzut oka obraz oszałamia bogactwem. Lśniąca zbroja, misterne klejnoty, monety i potęga globusa sugerują świat pełen możliwości i triumfu. Jednak nad tym wszystkim czuwa anioł – nie jako zwiastun nadziei, lecz jako milczący świadek nieuchronnego końca. Jego palec wskazujący na mapę świata zdaje się mówić: „Wszystko, co widzisz, jest tylko pożyczone”.

   Symbolika, która boli
Pereda nie bawi się w półśrodki. Czaszki, ułożone niemal niedbale na starych księgach, są brutalnym przypomnieniem, że wiedza, sława i uroda kończą się w tym samym punkcie. Zgaszona świeca, z której przed chwilą uleciał dym, to metafora ludzkiego życia – tak łatwego do zdmuchnięcia, tak krótkiego w skali wieczności.

    W dobie dzisiejszego kultu sukcesu, gromadzenia cyfrowych dóbr i nieustannego biegu, to XVII-wieczne dzieło nabiera nowej mocy. Pytania, które stawia, pozostają te same: 
Co zostanie z naszych starań, gdy opadnie kurz codzienności?
Czy budujemy coś trwałego, czy jedynie polerujemy zbroję, która i tak pokryje się rdzą?

    Lekcja pokory
Refleksja nad vanitas – marnością – nie ma na celu wprawienia nas w rozpacz. Wręcz przeciwnie, ma nas uczyć pokory i właściwej hierarchii wartości. Skoro materialny świat jest tak kruchy, może warto skierować wzrok na to, co niewidoczne dla oka?

    Zatrzymując się przed tym obrazem, warto wziąć głęboki oddech i docenić samo „teraz”. Bo choć klepsydra na dole płótna nieustannie odlicza czas, to właśnie ta świadomość przemijania nadaje każdej chwili jej niepowtarzalny ciężar i piękno.
  
<><><><><>

⚓️ Moja blogowa flotylla – wybierz swój pokład:

🧼 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy (oraz eklerki!)

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania, modlitwa i rozmowy z Archaniołami.

🎨 Oko na obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, filozofia i niekonwencjonalne spojrzenie na płótno. 

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „samotny biały żagiel”, czyli rymowana kraina dla dzieci i tych, którzy z bajek nigdy nie wyrośli.

 A teraz niespodzianka - mój dotąd anonimowy blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki - wypuszczam z małego akwenu na wody oceanu. Oto on - WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję
link tutaj

piątek, 24 kwietnia 2026

LEKCJA OD JAKUBA I REMBRANDTA


   Czy zdarzyło Ci się kiedyś kłócić z Bogiem? Czy miałaś w życiu noc, podczas której zmagałaś się z trudnymi decyzjami, lękiem o jutro lub własną przeszłością? Dzisiaj chcę Ci pokazać, że nawet walka z niebem może być drogą do świętości.

Spotkanie w ciemności
Spójrz na obraz Rembrandta. 

Rembrandt Hermaszoon van Rijn
"Walka Jakuba z Aniołem", 1659

Widzimy na nim Jakuba, który całą noc zmaga się z tajemniczą postacią. Ale przyjrzyj się uważnie – u Rembrandta ten Anioł nie wygląda jak przeciwnik. On patrzy na Jakuba z nieskończoną czułością, niemal go obejmuje.

To nie jest walka dwóch wrogów. To obraz duszy, która desperacko szuka potwierdzenia swojej wartości. Jakub trzyma się Anioła i mówi te słynne słowa:

"Nie puszczę Cię, dopóki mi nie pobłogosławisz"

Twoje zmęczenie jest święte
Wiele z nas czuje się winnych, gdy przeżywamy kryzys wiary lub gdy „siłujemy się” z losem. Rembrandt uczy nas jednak czegoś innego:
Bóg nie boi się Twoich pytań. On pozwala Ci się ze Sobą zmagać.
W tym „uścisku” walki jesteś najbliżej Boga, nawet jeśli wydaje Ci się, że jesteś od Niego daleko.
Czasami musimy „utykać” (tak jak Jakub po walce), by zrozumieć, że nasza siła nie pochodzi z nas samych, ale z oparcia się na Nim.

Zmiana imienia, zmiana życia
Po tej nocy Jakub nie był już tym samym człowiekiem. Otrzymał nowe imię – Izrael.
Jeśli dzisiaj przechodzisz przez swoją „noc zmagań”, pamiętaj:
Każda trudność, którą przeżywasz z Bogiem, ostatecznie zmienia Twoje serce.
Nie puszczaj nadziei, dopóki nie poczujesz pokoju.
Anioł z obrazu Rembrandta ma zamknięte oczy, jakby chciał powiedzieć: „Ufam ci, Jakubie. Wiem, przez co przechodzisz”.

.O co Ty dzisiaj „siłujesz się” z Bogiem? Czy potrafisz w swoich trudnościach dostrzec ramiona Anioła, który tak naprawdę Cię podtrzymuje, byś nie upadł/ła? 🌿




<><><><><>

⚓️ Moja blogowa flotylla – wybierz swój pokład:

🧼 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy (oraz eklerki!)

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania, modlitwa i rozmowy z Archaniołami.

🎨 Oko na obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, filozofia i niekonwencjonalne spojrzenie na płótno. 

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „samotny biały żagiel”, czyli rymowana kraina dla dzieci i tych, którzy z bajek nigdy nie wyrośli.

 A teraz niespodzianka - mój dotąd anonimowy blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki - wypuszczam z małego akwenu na wody oceanu. Oto on - WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję
link tutaj

czwartek, 23 kwietnia 2026

PRZEBUDZENIE, KTÓREGO NIE CHCEMY



 O „Śnie rycerza” Antonia de Peredy

Antonio de Pereda - "Sen rycerza"


Jeśli „Alegoria marności” Antonia Peredy była chłodnym zestawieniem faktów, to „Sen rycerza” jest dramatycznym ostrzeżeniem. Na płótnie widzimy młodego szlachcica, który zasnął pośród swoich skarbów. 





Nie wie, że tuż za jego plecami stoi anioł, trzymający klucz do brutalnej prawdy.

   Życie to tylko sen?
Ten obraz to malarska realizacja barokowej obsesji na punkcie niestałości bytu. Rycerz śni o potędze, o podbojach i zaszczytach, podczas gdy rzeczywistość wokół niego dosłownie rozsypuje się w proch.

   Na stole przed nim piętrzy się wszystko, co świat uznaje za godne pożądania: Korony i mitry: Przypomnienie, że nawet najwyższa władza – świecka czy duchowna – kończy się w tym samym punkcie.
Karty i instrumenty: Symbole rozrywek, które trwają tylko chwilę, zostawiając po sobie ciszę.

   Czaszka z koroną laurową: Najmocniejszy akcent – śmierć triumfuje nawet nad sławą, która miała być nieśmiertelna.




  Anioł i jego przestroga
Anioł nie budzi rycerza dotykiem. Robi coś znacznie wymowniejszego – rozwija zwój z napisem: „Aeterna pungit, cito volat et occidit” (Wiecznie rani, szybko lata i zabija).



 To przestroga przed strzałą czasu, która mknie niepostrzeżenie, podczas gdy my zajęci jesteśmy „śnieniem” o lepszym jutrze, większym majątku czy kolejnym sukcesie.



  Pytanie do nas
Dzieło Peredy zmusza do niewygodnego pytania: 
W co my dzisiaj wierzymy tak mocno, że pozwala nam to zapomnieć o własnej kruchości? 
Czy nasze współczesne „atrybuty potęgi” – status społeczny, cyfrowe zasięgi, stan konta – nie są tylko elementami dekoracji w sypialni, w której wszyscy smacznie śpimy?
„Sen rycerza” to nie jest obraz o śmierci. To obraz o uważności. O tym, by otworzyć oczy, zanim zrobi to za nas czas.
<><><><><>

⚓️ Moja blogowa flotylla – wybierz swój pokład:

🧼 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy (oraz eklerki!)

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania, modlitwa i rozmowy z Archaniołami.

🎨 Oko na obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, filozofia i niekonwencjonalne spojrzenie na płótno. 

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „samotny biały żagiel”, czyli rymowana kraina dla dzieci i tych, którzy z bajek nigdy nie wyrośli.

 A teraz niespodzianka - mój dotąd anonimowy blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki - wypuszczam z małego akwenu na wody oceanu. Oto on - WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję
link tutaj

środa, 22 kwietnia 2026

🎨 SZTALUGI, CZYLI MOJA OSOBISTA GALERIA


  Ten wpis to dla mnie podróż sentymentalna. Publikuję go ponownie, bo to właśnie tutaj, wśród zapachu farb i marzeń o własnej galerii, wykuwał się charakter mojego Salonu. Pod tekstem zostawiam nienaruszone Wasze głosy sprzed lat – są dla mnie bezcenną pamiątką, szczególnie głosy tych drogich mi osób, które odeszły już na wieczną wachtę…

   Pewnego dnia w moim domu stanęły dwie sztalugi. Jedna, by dźwigać płótno, na którym walczę z kolorem, i druga – by z dumą prezentować to, co udało mi się stworzyć. Większość swoich obrazów rozdałam przyjaciołom i instytucjom do dekoracji swoich ścian, a pędzle poszły na emeryturę, ale czasem do nich wracam. Wtedy zrozumiałam, że mój blog nie jest tylko zbiorem liter, ale moją osobistą, wirtualną galerią.

   Były chwile zwątpienia – czy to, co robię, ma sens? Czy internet to nie tylko wielki „śmietnik”? Moja córka, mój najlepszy doradca, szybko wybiła mi to z głowy. Powiedziała krótko: „Mamo, pisz. To jest Twój świat!”.

   Zrozumiałam, że emerytura to nie czas na szarość, ale na najodważniejsze barwy. Blogowanie o malarstwie stało się moją ucieczką, moją pasją i moim sposobem na rozmowę z Wami. Zrobiłam sobie , co prawda 3 - letnią przerwę w blogowaniu, ale wróciłam z większą werwą (rozszerzyłam swoją flotę). Dziś, patrząc na   każdy post na przebudowanym blogu widzę, że to cegiełka budująca nasz wspólny, artystyczny dom.

   Dziękuję, że jesteście ze mną – i ci nowi goście, i ci, którzy towarzyszą mi od pierwszego wpisu.  Zapraszam do mojego świata, gdzie serce zawsze bije w rytm sztuki.

<><><><><><>

SZTALUGI


Olga Yegupets

  Kiedy koneser sztuki zwiedza studio lub galerie malarza , często zastanawia się, czy artysta stworzył dane dzieło z wyobraźni czy z natury. A kto przyczynił się do powstania  postaci, szczególnie  wyrażonej jako kobiecy akt?

OKAZJA
Andrzej Waligórski

Pewien malarz co malował pikasy
I uważał że ma talent wielki,
Podał raz ogłoszenie do prasy:
"Poszukuję przystojnej modelki,
Ale taniej, bo jestem ubogi,
Tylko żeby miała długie nogi!!!"

No i siedzi w swej pracowni nazajutrz
Aż ktoś puka, więc ten malarz patrzy,
A tu cichcem drzwi się otwierają
I przychodzi Wojciech Samotraczyk,
Eks-urzędnik co nie zrobił kariery,
Gęba wredna, lat sześćdziesiąt cztery,

Wszedł, kapelusz rzucił na ławkę,
Palto wiesza na gwoździu, na murze,
A następnie podwija nogawkę,
Ukazując kosmate odnóże,
Owinięte w elastyczny bandaż
I powiada - Długa noga, nieprawdaż?

- Bardzo długa - rzekł malarz - a ino,
Ale ty mi stąd zaraz zjeżdżaj podlecu
Razem ze swoją niedomytą kończyną,
Bo ci zaraz ją wyrwę z pleców!
Tutaj zęby wyszczerzył jak zwierzę,
I wyrzucił faceta za dźwierze.

I jął czekać na modelkę smukłą...
Lecz niestety - nie przyszła żadna,
I teraz temu malarzowi jest strasznie smutno,
I wydaje mu się, że ta noga Samotraczyka była nawet całkiem ładna,
Ale ten Samotraczyk się obraził i więcej już go nie ujrzycie...
Oj, jak my nie umiemy korzystać z tego co nam daje życie!!!

  
Nie wiem, jakie obrazy ten malarz chciał tworzyć we współpracy z długonogą modelką.
  W muzeum dzieją się różne sytuacje.

art by Norman Rockwell
animacja: Michele Giammaria/MIKI4/


  Jeśli artysta obdarzony jest nadzwyczajnym talentem, nawet za jego życia nieuznawanym, czego doświadczył Vincenty van Gogh - wystarczy wyobraźnia.

"Najpierw marzę o moich obrazach, potem maluję swoje marzenia."

Vincent Van Gogh



Vincenty van Gogh - Autoportret

Vincenty van Gogh - Autoportret

   To nie znaczy, że van Gogh wszystkie swoje obrazy stworzył z wyobraźni, a szczególnie swoje słynne słoneczniki. Musiał się im artysta napatrzyć w ziarna i płatki, oj musiał. Kto wie, czy ich nawet nie policzył. Ale zapewne nie liczył, za ile jego obraz będzie "chodził" na aukcjach po jego śmierci.

by Paul Gauguin - Vincenty van Gogh przy sztalugach

Wreszcie wydało się do czego miały mu posłużyć te słoneczniki. To się chłopina namęczył, aby tyle ich namalować! Nic dziwnego, skoro marzył o takim tle do "romantycznego spotkania" z dziewczyną z perłowym kolczykiem. 



  Znamy też takich malarzy, na naszym rodzimym podwórku, którzy w czasie aktu malowania miewali "widzenia". Nie wnikam czy ze wspomaganiem, czy z tytułu choroby psychicznej.
Takie przywidzenia miał m.in. Jacek Malczewski.

by Jacek Malczewski - Widzenie

by Jacek Malczewski - Widzenie

   Duża część malarzy, artystów uznanych lub uważających się za artystów "posiłkowała się" modelami. Działo się to np. podczas wykonywania portretów na zamówienie.

by Jeanna Bauck



  Bezkosztowo można było wykonać sobie autoportret


Sofonisba Anguissola, autoportret

Johannes Gumpp - Autoportret

Elisabeth Vigee Le Brun

Zygmunt Badowski - Autoportret

by Norman Rockwell

 Osobiście nie mam marzeń, że mój autoportret zawiśnie na słynnych ścianach Luwru obok Mona Lisy, gdzie osobiście byłam pod koniec poprzedniego wieku 😀 ...


Obraz utworzony z gry na FB:
Magic Swap Puzle 

   Niestety, nie mam tajemniczego uśmiechu Giocondy (oblegana Mona Lisa znajduje się w gablocie w sąsiedniej sali) i tylko jedna osoba raczyła się tu zatrzymać, tym bardziej ślę jej uśmiech szeroki i szczery 😀
Wiem, wiem... taki obraz najlepiej prezentowałby się w Nocy Muzeum przy wyłączonym prądzie.



   To tyle w ramach przerywnika z żartem , bo przecież to nie oficjalny wykład na Akademii Sztuk Pięknych 😀, mogę sobie pozwolić na więcej  swobody, chociaż i tam jest ona niezbędna.
  Nie omieszkam jednak pochwalić się, że pewna malarka , siedząc sobie pod szwajcarskim niebem , uwieczniła mnie na swoim obrazie (poniżej), używając swoich profesjonalnych sztalug. Obraz jest jednak jej własnością. I to już nie jest żart.

by Danuta Walczak - "Pani T."

(Po latach córki zwróciły sie do artystki o wykupienie obrazu i... otrzymały go gratis. Dostałam go póżniej w prezencie od nich na Dzień Matki. - dopisek z dn.08.04.2026)

Poniżej mój własny fotomontaż ( dla zabawy)


Oczywiście, większość obrazów powstawała na sztalugach.

by Louis Béroud

by Igor Zhuk

by Igor Zhuk

by William J. Whittemore

by Ivan Kramskoy

by John Singer Sargent

Auguste Raynaud (French painter) 1845-1877
The Young Model`s Moment, s.d.

by William Sidney Mount

by Wenzel Tornøe

by James N. Lee

 by Paul-Albert Besnard
Madeleine Lerolle and Her Daughter Yvonne,
ca. 1879-80

Emma Sparre (szwedzka malarka) 1851 - 1913
Odpoczynek nad Sztalugą, 1890


by  Charles Boom

by  Charles Boom
animacja: Michele Giammaria

by José Ferraz de Almeida jr.

Czy ten José chociaż podpalił w kominku?

 by José Ferraz de Almeida Júnior.

 by José Ferraz de Almeida jr.

(Alfred Stevens - Visit to The Studio, c1891)

Portrait of Jean Frederic Bazille

Gdyby dziecko wykazywało jakąś iskierkę  w kierunku malarstwa ...

by Edouard Vuillard 

to warto mu sprezentować takie pomocne przyrządy, bo to może być też wspaniałą zabawą 

by Daniel Gerhartz 

by James Wells Champney

by Eugeni Balakshin


by  Francesco Bergamini

by Jean Paul Haag 

by  Norman Rockwell  

a z czasem wyzwaniem w wyborze drogi życiowej.

by Benito Cerna Leon
Bez sztalug też można pięknie malować, nawet naturę...


Angelo Torchi

Malowanie w plenerze wiąże sie z tym, że malarz nie jest w stanie ukryć swojej metody pracy przed przygodnymi obserwatorami.

by  Hans Andersen Brendekilde

by Maxfield Parrish 

by Joaquín Sorolla y Bastida


 fot. - Baldomer Gili Roigmaluje  modelkę, c.1905


Bywają tacy malarze, którym nawet większe grono w malowaniu nie przeszkadza.

Henri Fantin-Latour - Studio w Batignolles, c1870

Atelier Emmanuela Fougerata w Beaux-Arts w Nantes 1910 - 1918:



Trochę nonszalancji, surrealizmu na temat "malarstwa sztalugowego":


by Vito Campanella

by Vito Campanella

by Tomasz Sętowski

 A teraz smętna piosenka o niedobrym malarzu... o niespełnionym artystycznie, taka ballada o śnie malarza, którego sny o pięknych obrazach nigdy się nie ziściły za jego życia. Niestety i tak bywa...

Piosenka o niedobrym malarzu 
- Sława Przybylska




Miał lat dwadzieścia parę 
Bure oczy i średni wzrost 
Miał pędzel i farby stare 
I często chodził przez most 
Gdzie była rzeka miejska rzeka 
Rdzawa rzeka od murów rdzawa 
Jak ogień rdzawa i zła 
Myślał sobie rzeka się pali 
Takiej cię jeszcze nie malowali 
Malował rzekę szarą rzekę 
Długą rzekę jak wieczność długą 
Jak nuda długą i mdłą 

Mijały różne lata 
Gdzieś wyjeżdżał i trochę schudł 
Wciąż lubił przyglądać się gratom 
I myślał że to jest cud 
Bo była szklanka zwykła szklanka
 Złota szklanka herbatą złota 
Pod światło złota ze szkła 
Myślał sobie szklanka ze złota 
Zrobię ci portret, portret ze złota 

Malował szklankę burą szklankę 
Płaską szklankę jak papier płaską 
Bez światła płaską i z farb 
Wciąż nie był jeszcze stary 
Pod siwizną miał młodą twarz 
Miał swoje maleńkie czary 
I czarodziejski miał płaszcz 
Bo była żona mała żona 
Czarna żona od włosów czarna 
Od oczu czarna jak noc 
Myślał sobie żona i czar 
Takich was jeszcze nie malowali 

Malował żonę smutną żonę 
Z płótna żonę od włosów siwą 
Od oczu siwą jak mgła 
W swój któryś jubileusz 
Kupił wino i wypił je sam 
A potem go zabrał Morfeusz 
I poszli razem aż tam 
Gdzie na obrazach były rzeki 
Jego rzeki od murów rdzawe 
Jak ogień rdzawe i złe 
I były szklanki jego szklanki 
Złote szklanki herbatą złote 
Pod światło złote ze szkła 
I była żona jego żona 
Czarna żona od włosów czarna 
Od oczu czarna jak noc 
Właściwie nic już nie było więcej 
Obudził się wstał i pękło mu serce
<><><><><>

⚓️ Moja blogowa flotylla – wybierz swój pokład:

🧼 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy (oraz eklerki!)

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania, modlitwa i rozmowy z Archaniołami.

🎨 Oko na obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, filozofia i niekonwencjonalne spojrzenie na płótno. 

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „samotny biały żagiel”, czyli rymowana kraina dla dzieci i tych, którzy z bajek nigdy nie wyrośli.

 A teraz niespodzianka - mój dotąd anonimowy blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki - wypuszczam z małego akwenu na wody oceanu. Oto on - WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję

8 komentarzy:

  1. Myślałam, ze znam twórczość Okudżawy, a tę piosenkę słyszę pierwszy raz. Van Gogh nawet nie podejrzewał, że stanie się takim znanym i uznanym artystą, wielka szkoda, że tak wcześnie zakończył swoje życie. Co innego Malczewski, ten to znał swoją wartość, eksponował siebie w róznych postaciach, jest zresztą chyba na każdym swoim obrazie.
    Pozdrawiam wiosennie.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tę piosenkę Okudżawy poznałam dopiero dzisiaj na potrzeby tego wpisu, a też wydawało mi się, że znam większość. Malczewski w swojej twórczości stosował faktycznie autopromocję z dobrym skutkiem.
      Miłego wypoczynku :)

      Usuń
  2. Zastanawia mnie, dlaczego nie kupiłaś swojego portretu? Wydałabym ostatnie euro, gdybym mogła mieć taką pamiątkę.:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten portret namalowała moja przyjaciółka na podstawie wypożyczonej ode mnie fotografii, którą spośród wielu moich wybrała. Mieszkała wówczas w Szwajcarii. Za 2 lata kupiła od nas dom na Mazowszu , sprowadzając się do Polski z jednoczesnym zamieszkiwaniem w Szwajcarii, a my przeprowadziliśmy się do Wielkopolski. Kontakty nasze ostatnio trochę osłabły. Nawet nie pomyślałam o tym, aby go wykupić. Sądziłam, że chciała go mieć, inaczej zaproponowałaby mi go, bez względu w jakiej formie. Wiesz, Celu, może już jej się znudziłam na tym obrazie i chętnie przystanie na propozycję wykupu... spróbuję...

      Usuń
  3. Portret P. T. jest piękny, warto spróbować dobić targu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu nie chodzi o pieniądze ale o przekonanie artysty, aby zechciał się rozstać ze swoim dziełem :)

      Usuń
  4. Wow - piękny portret Tereniu. W każdym człowieku tkwi chyba dusza artysty. i swój świat maluje na różne sposoby. Jedni duszą, inni dłońmi. Ludzi są niesamowici w swojej twórczości. Na dodatek tyle w tym dróg, że każdy znajdzie coś dla siebie, by tworzyć i sie realizować. Ładnie dobrałaś obrazy i muzykę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Gratiano :)
      Dlatego talenty, a każdy człowiek go ma, choć w różnym zakresie, należy rozwijać w miarę możliwości. Pozdrawiam :)

      Usuń

MELODIA ZAPOMNIANEGO POKOJU

     Dzisiaj na moim blogu,  wspominam chwile, które jak stare fotografie, wyblakły, ale wciąż budzą ciepło w sercu. Tym razem chcę podzieli...