Translate

sobota, 16 maja 2026

AWANTURA O ŁASICĘ, CZYLI TOFFI U LEONARDA DA VINCI

    Siedziałam na kanapie, przeglądając w albumie arcydzieła renesansu, gdy nad moim ramieniem pojawił się puszysty, biały pyszczek. Toffi z niezwykłą uwagą wbiła wzrok w reprodukcję słynnego obrazu „Dama z gronostajem” Leonarda da Vinci.
Leonardo Da Vinci - Dama z Gronostajem
Przez chwilę milczała, analizując dumne spojrzenie Cecylii Gallerani, po czym prychnęła z głębokim oburzeniem:
– No nie, ja po prostu nie wierzę! Kto to projektował? Kto był menedżerem tej sesji?
– O co ci chodzi, Toffi? – zapytałam, odrywając wzrok od książki. – To jeden z najwspanialszych portretów w historii ludzkości.
– Najwspanialszych?! – Toffi aż usiadła z wrażenia. – Przecież ta rzekoma „dama” trzyma na rękach białe, podłużne zwierzątko, które wygląda jak skrzyżowanie wyrośniętej myszy z niedożywionym kotem! 

Kto wpisał tę łasicę do scenopisu? Dlaczego tam nie ma mnie? Przecież pozuję o niebo lepiej, mam pełniejszy profil, a moja puszystość idealnie komponowałaby się z renesansowym aksamitem!

Dama z Toffi

   W tym momencie do pokoju wszedł mąż, niosąc kubek herbaty. Spojrzał na nas i rzucił z uśmiechem:
   – Oho, widzę, że kolejna narada artystyczna. Toffi, ty na modelkę u Leonarda się nie nadajesz. Da Vinci szukał dostojeństwa i ciszy, a ty byś mu ten pędzel zjadła, gdyby tylko pachniał wołowiną.
   Toffi zmierzyła go lodowatym wzrokiem, po czym odparła z pełną godnością:
   – Pan się nie zna na marketingu tamtej epoki. Leonardo po prostu nie udźwignąłby moich stawek. Ta łasiczka ze zdjęcia pewnie pracowała za miskę mleka i darmowe głaskanie. Ja mam swoje standardy. Za sam profil boczny w trzykrotny obrót pędzla zażądałabym co najmniej porcji pieczonych żeberek. Za tło – kolejne dwie sztuki.

– No i widzisz? – zaśmiał się mąż. – Książę Ludovico Sforza, który płacił za ten obraz, zbankrutowałby na same mięsne honoraria dla ciebie! Łasica była po prostu tańsza w utrzymaniu.

– Ale jaki efekt wizualny! – fuknęła Toffi, dumnie zadzierając nos. – Wyobraźcie sobie ten tytuł: „Dama z Toffi”. Przecież to brzmi jak najwspanialszy deser świata! A tak? Mamy damę z gryzoniem. Następnym razem, jak ten pani kolega z Pinteresta, George RedHawk, będzie robił jakieś ruchome gify, to zgłoś mnie, pani. Pokażę tej renesansowej konkurencji, jak wygląda prawdziwa, puszysta klasa. Tylko pamiętajcie o umowie i zaliczce w walucie mięsnej!

  Westchnęłam ciężko i zamknęłam album. Trudno dyskutować z psem, który uważa, że ma lepsze parcie na szkło niż najsłynniejsze modelki z Florencji i Mediolanu.

Dziękuję, że wpadliście na chwilę do mojego kącika pełnego sztuki i humoru! Jak widać, wielcy mistrzowie malarstwa mieli wielkie szczęście, że w XV wieku nie musieli negocjować kontraktów z Toffi. A jak Wasze zwierzaki reagują na konkurencję? 
Czy też uważają, że na każdym rodzinnym zdjęciu wyglądają najlepiej? Czekam na Wasze uśmiechy w komentarzach! Z ciepłymi pozdrowieniami i renesansowym humorem,
 Teresa *** 

<><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

  Najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki -  "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

AWANTURA O ŁASICĘ, CZYLI TOFFI U LEONARDA DA VINCI

    Siedziałam na kanapie, przeglądając w albumie arcydzieła renesansu, gdy nad moim ramieniem pojawił się puszysty, biały pyszczek. Toffi z...