Translate

piątek, 15 maja 2026

CZARNE MOTYLE, CZYLI MIŁOSNY AUDYT BEZ PANIKI)


   Moi Drodzy, niedawno na blogu gościliśmy XVII-wiecznych, holenderskich biesiadników, którzy przed ostatecznym audytem kościotrupa uciekali przez okno z butami pod pachą.

    Dzisiaj porzucamy zapach kiepskiego piwa i oparów tytoniu, aby przenieść się w krainę czystej, subtelnej poezji.

   Wiele osób spędza całe życie, czekając na ten legendarny ekspres zwany „motylami w żołądku”. Naczytali się romansów i myślą, że miłość to musi być potężna, wewnętrzna rewolucja – potężne tąpnięcie, po którym serce bije w rytmie techno, a żołądek wywija fikołki. Czekają na tę burzę z piorunami, a czas mija...

   Tymczasem irlandzki malarz St. George Hare na swoim niezwykłym obrazie „Papillons Noirs” (czyli po prostu „Czarne motyle”) pokazuje nam, że miłość bywa znacznie sprytniejsza. I ma zupełnie inną, cichą taktykę.

Craving by Saint George Hare, 1923


   Spójrzcie na tę młodą kobietę. Siedzi w delikatnym półprofilu, z ciemną tkaniną zsuniętą z ramion, trwając w głębokiej zadumie. Choć paleta barw jest tu niezwykle subtelna, wręcz pastelowa i zamglona, wokół jej głowy i pleców krąży cała eskadra eterycznych posłańców.

     Te motyle wcale nie zamierzają od razu wlatywać jej do brzucha i robić tam rewolucji żołądkowej. O nie! One są na to za mądre. One zaczynają od delikatnego oswajania terenu.

     Najpierw jeden, najbardziej odważny, przysiada jej cichutko na odsłoniętym ramieniu. Drugi krąży blisko ucha. Muskają jej skórę tym swoim mikroskopijnym, piórkowym łaskotaniem skrzydełek, jakby chciały tę dziewczynę najpierw ze sobą oswoić. To taki miłosny rekonesans. Ciemne motyle wiedzą, że ludzkie serce bywa płochliwe i na widok nagłego wybuchu wielkich emocji mogłoby po prostu rzucić się do panicznej ucieczki.

    Malarz genialnie uchwycił ten moment – dziewczyna powoli unosi dłoń, dotykając ramiączka sukni, jakby zaczynała czuć to delikatne mrowienie. Te małe spryciarze trenują jej wrażliwość. I dopiero kiedy bohaterka przyzwyczai się do tego łaskotania na ramionach, kiedy stres puszczy, a serce się uspokoi – wtedy będzie w pełni gotowa przyjąć prawdziwą miłość. Bez lęku, bez krawata i bez zbędnej paniki.

   A teraz włączamy nasz tajny, niewidzialny mikrofon ukryty w oparciu krzesła i podsłuchujemy, o czym te motyle tak naprawdę między sobą szepcą (podsłuchane nielegalnie przez gabinetową mysz):

   Motyl Kapustnik (ten najbliżej ucha, szeptem):
— Te, Cytrynek! Ląduj na lewym ramieniu. Tylko delikatnie, chłopie, nie machaj tak tymi czarnymi skr

   Motyl Cytrynek (krążąc nad głową):
— Spokojnie, badam grunt. Widzę, że dziewczyna zamyślona, patrzy w dół, idealny moment na podejście taktyczne. Jak tam u ciebie na ramieniu? Udaje się ją wyciszyć?

   Motyl Kapustnik:
— Idzie ku dobremu. Na początku lekko drgnęła i poprawiła ramiączko, ale teraz już widzę, że ten jej wewnętrzny system alarmowy powoli się wyłącza. Moje łaskotanie działa cuda. Stres z całego dnia puszcza, stymulator emocji zwalnia. Za chwilę będzie całkowicie bezpieczna.

   Motyl Cytrynek (lądując na upiętych włosach):
— Doskonale. Bo jak my jej teraz nie przyzwyczaimy do skrzydełek na zewnątrz, to jak ten jej wybranek serca w końcu przyjdzie i dostanie się do środka, to te nasze biedne kuzynki w jej żołądku będą miały chorobę lokomocyjną od tej jej paniki.

   Motyl Kapustnik (poprawiając czułki):
— Dokładnie! Edukacja pacjenta to podstawa. Najpierw delikatny taras widokowy na ramionach, a dopiero potem pełna, brzuszna rewolucja. Dobra, chłopaki, wezwijcie resztę ekipy z tła, niech robią mgłę. Trzeba odegrać tę scenę z klasą, w końcu St. George Hare nas maluje, a to poważna, irlandzka szkoła akademicka!

   Morał?
Jeśli wciąż czekasz na wielką, miłosną rewolucję w brzuchu, a wokół Ciebie panuje cisza – spójrz uważnie na swoje własne ramiona. Może miłość wcale nie chce Cię wystraszyć i właśnie teraz siedzi tam cichutko pod postacią małego motyla, czekając, aż po prostu pozwolisz się... oswoić.

<><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

  Najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki -  "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

CZARNE MOTYLE, CZYLI MIŁOSNY AUDYT BEZ PANIKI)

   Moi Drodzy, niedawno na blogu gościliśmy XVII-wiecznych, holenderskich biesiadników, którzy przed ostatecznym audytem kościotrupa uciekal...