Translate

piątek, 22 maja 2026

POJEDYNEK NA MINY, CZYLI TEATR RYMEM PODSZYTY

 

Jean Baptiste Perronneau (1715-1783) - Portret Aktora



  To miały być spokojne, klasyczne Juwenalia, ale grupa studentów z wydziału polonistyki i logistyki uznała, że tradycyjne biesiadowanie to za mało. Postanowili „ożywić” wieczorny spektakl w teatrze komediowym. Wybór padł na doświadczonego aktora, mistrza monologów, który słynął z tego, że żadna sytuacja na scenie nie jest w stanie go zaskoczyć. Studenci usiedli w trzecim rzędzie, gotowi do przeprowadzenia małego, humorystycznego sabotażu.
Gdy tylko aktor pojawił się na scenie w swoim stroju z epoki i z ogromną, czarną muchą pod szyją, z widowni rozległ się głośny, zrymowany szept:

   – „Drogi mistrzu, ta wielka mucha pod brodą chyba zaraz do lotu się zerwie!”

   Aktor nawet nie mrugnął okiem. Zatrzymał się w pół kroku, spojrzał prosto w trzeci rząd, uniósł lekko prawą brew i z tym swoim charakterystycznym, szelmowskim uśmieszkiem odpowiedział donośnym głosem:

– „Mucha, panowie, pilnuje, bym z nadmiaru młodzieńczej mądrości z estrady nie odleciał. Ale widzę, że na widowni mamy wybitnych ekspertów od entomologii... albo po prostu od nudy!”

   W teatrze rozległy się pierwsze brawa. Studenci jednak nie dawali za wygraną i rzucili kolejne wyzwanie:

   – „Skoro mistrz tak dobrze radzi sobie z owadami, to może zamienimy się rolami? My wejdziemy na scenę, a mistrz odpocznie w fotelu!”

   W tym momencie aktor przybrał dokładnie tę minę, którą uwiecznił malarz – wzrok mu rozbłysnął, a kąciki ust uniosły się w wyrazie czystej, inteligentnej przekory. Skłonił się nisko i rzekł:

  – „Wyborna propozycja! Zapraszam na scenę. Chętnie zobaczę, jak logistycznie zaplanujecie wyjście z trzeciego aktu, skoro już przy pierwszym dialogu brakuje wam tchu. Scena jest wasza, tylko ostrzegam – tu czekoladki Ferrero na tremę nie pomogą!”

  Zaskoczeni studenci zamarli, a cała sala wybuchnęła gromkim śmiechem. Nikt nie odważył się wejść na scenę, ale od tamtego wieczoru poloniści zyskali potężny szacunek do klasycznego rzemiosła, a aktor – stałą, wierną widownię.

   Gdy kurtyna opadła przy ogłuszających brawach, studenci poczuli, że honor nakazuje przeprosić mistrza za ten niespodziewany egzamin z improwizacji. Składkowa kasa studencka została natychmiast opróżniona i po kilku minutach delegacja z trzeciego rzędu pukała już do drzwi garderoby.

   Aktor siedział przed lustrem, wciąż w swoim kostiumie i z tą samą, zawadiacką miną, którą chwilę wcześniej czarował z estrady.

   – „Wejść!” – zawołał, słysząc nieśmiałe skrobanie do drzwi.
Poloniści i logistycy weszli gęsiego, a prowodyr całego zamieszania, czerwony jak burak, wyciągnął przed siebie bukiet pospiesznie kupionych tulipanów oraz... lodowate, rzemieślnicze piwo z pobliskiego browaru.

  – „Mistrzu...” – zaczął uroczyście. – „Chcieliśmy przeprosić za te Juwenalia na widowni. Logistyka nas zawiodła, a polonistyczna elokwencja wysiadła przy pierwszej ripoście. To piwo to na gardło, po tak ciężkim boju.”

   Aktor spojrzał na bukiet, potem na chłodną butelkę, a jego oczy rozbłysły dokładnie tym samym, szelmowskim blaskiem, który uwiecznił malarz. Głośno i serdecznie zarechotał.

   – „Droga młodzieży! Od lat nikt mnie tak dobrze nie rozbawił! Ta wasza 'mucha' o mało nie wybiła mnie z rytmu” – powiedział, zrzucając z ramion ciężki kontusz. – „Ale skoro przynieśliście tak szlachetny trunek, to w tej garderobie pić go nie będziemy. Znam świetną, studencką knajpę za rogiem. Zbierajcie resztę bandy, idziemy opić ten wasz logistyczny falstart!”

   Pół godziny później w zadymionym, juwenaliowym pubie starszy aktor i studenci siedzieli przy jednym stole, stukając się kuflami. Mistrz sypał anegdotami jak z rękawa, a studenci zrozumieli jedno – prawdziwy teatr nie kończy się na scenie, a najlepsze scenariusze pisze samo życie... i to przy chmielowym akompaniamencie.

<><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z lenistwem veny. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję   -najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki . link tutaj


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

POJEDYNEK NA MINY, CZYLI TEATR RYMEM PODSZYTY

  Jean Baptiste Perronneau (1715-1783) - Portret Aktora   To miały być spokojne, klasyczne Ju wenalia, ale grupa studentów z wydziału poloni...