Czasem wystarczy spojrzeć na obrazy i od razu robi się cieplej na sercu.
Dzisiaj zapraszam Was do kolażu prac Stephena Shortridge’a – malarza, który z aktora telewizyjnego przeistoczył się w prawdziwego poetę pędzla. Jego obrazy są pełne światła, czułości i tego specyficznego, amerykańskiego romantyzmu.
Patrząc na ten kolaż, widać, jak Shortridge kocha chwile:
dzieciaki z nosami przyklejonymi do ram obrazów,
młode pary tulące się przed sztuką, starsze małżeństwa, które po prostu są razem,
i na dole… trzy starsze panie komentujące akt z
wyraźnym błyskiem w oku 
Bo sztuka nie ma wieku. Ani pory dnia. Ani tematu tabu.
Shortridge maluje tak, jakby chciał powiedzieć: „życie jest piękne” – nawet wtedy, gdy jesteśmy mali, zakochani, starzy, czy właśnie stoimy przed nagimi figurami i chichoczemy pod nosem.
To nie jest sztuka na pokaz. To sztuka na pocieszenie, na uśmiech i na „ojej, jak ładnie”.
A Wy?
Który obraz z tego kolażu najbardziej Wam się podoba i dlaczego?
Zapraszam do komentowania – z przymrużeniem oka.💗
<><><><><><><>
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz