Mój Drogi Gościu, jeśli jesteś pierwszy raz na tym blogu , proszę, zapoznaj się z moją instrukcją
🛠️ Instrukcja obsługi „Oka na obraz”
Zdejmij krawat i powagę – tutaj arcydzieła nie gryzą, one puszczają oko. 😉
Zapomnij o datach – nieważne, kiedy malarz żył, ważne, czy jego model ma dziś minę jak Ty przed poranną kawą. ☕
Eklerki mile widziane – okruchy na klawiaturze to jedyne dopuszczalne ślady zwiedzania. 🍰
Patrz sercem, nie podręcznikiem – jeśli w wielkiej sztuce widzisz instrukcję profesjonalnego lenistwa... to znaczy, że czytasz idealnie! ✨
~~~~~~~~~~
"Bycie personifikacją Śmierci w XVII-wiecznej Holandii to nie rurki z kremem. Każdy myśli, że moją jedyną rozrywką jest polerowanie kosy, a prawda jest taka, że większość czasu spędzam jako darmowe oświetlenie i statyw do klepsydry na suto zakrapianych domówkach.
Weźmy tych dwóch gagatków.
![]() |
Judith Leyster -Ostatnia kropla (Wesoły kawaler), ok. 1629 |
Ten po lewej, w niebieskich portkach, zaraz wessie dno swojego kufla. Przechyla go z taką pasją, jakby na dnie wygrawerowano mapę do ukrytego skarbu, a nie tylko osad z kiepskiego piwa.
Patrzę na niego, trzymam tę czaszkę ze świeczką tuż przy jego uchu – co, nawiasem mówiąc, jest skrajnie niebezpieczne, biorąc pod uwagę opary alkoholu – i czekam. Moja klepsydra przesypuje ostatnie ziarenka, a on zamiast spisać testament, zastanawia się pewnie, czy karczmarz doleje mu „na kreskę”. Spoiler: nie doleje. Ja jestem tą kreską.
Potem mamy tego w czerwonym kubraku.
Stylówa? Odważna. Rozpięty do pępka, kołnierz postawiony, jakby właśnie wrócił z barokowego odpowiednika Fashion Weeka. Wymachuje tą długą fajką, puszczając dymek w sufit i szczerzy zęby w uśmiechu, który sugeruje, że dentysty nie widział naście lat.
Myśli, że jest królem życia, bo jego kufel jest już pusty i odwrócony do góry dnem. Gratulacje, stary! Wygrałeś darmowy bilet w jedną stronę, a jedyną gwiazdą, jaką dziś zobaczysz, jest ten mały znaczek „JL” na ceramice, którego i tak nie zauważysz przez pomroczność jasną.
Najgorsze w tym wszystkim jest to oświetlenie. Autorka, niejaka Judith (zdolna bestia, choć wszyscy myśleli, że to Hals – facetom zawsze przypisuje się najlepsze imprezy), ustawiła mnie tu w roli lampki nocnej. Świeca w czaszce rzuca taki blask, że biesiadnik po lewej ma profil jak z reklamy ekskluzywnych trumien, a ten w czerwonym błyszczy się bardziej niż świeżo wyczyszczony śledź.
Ludzie, memento mori to nie jest sugestia, żeby dopić kolejkę szybciej! Kiedy klepsydra mówi „finito”, to nawet najszersze bufiaste rękawy i najmodniejsze kapelusze nie pomogą. Ale cóż, przynajmniej zostaną po nas ładne obrazy. Ja tylko mam nadzieję, że jak ta świeczka wreszcie zgaśnie, to chociaż raz ktoś mi podziękuje za trzymanie rekwizytów przez całą noc."
Znając już ocenę sytuacji z punktu widzenia kościotrupa, odsłuchaj, co tam kelner ( nielegalnie) nagrał w knajpie "U Puchacza" w czasie tej biesiady. (Nie bardzo wiesz, co oznacza słowo "puchacz"? To sowa... taki ptak) Nieważne, że kelner jest niewidoczny, inaczej, nie dałoby się nagrać gości. Teraz taśmy będą dowodem w sprawie.
Biesiadnik w czerwieni (wymachując fajką):
— Mówię ci, Janie! Ten krawiec z pracowni "Elegant" przysięgał, że w tym roku „rozpięta koszula na wiatr” to absolutny krzyk mody! Trochę wieje po nerkach, ale spójrz na te bufiaste rękawy. Wyglądam jak król życia, prawda?
Pijący po lewej (bełkotliwie, nie odrywając ust od kufla):
— Bul...bul Prawda... Bul... Tylko powiedz mi, Piotrze... dlaczego ten kelner za tobą jest taki chudy? I dlaczego trzyma mi świeczkę przy samym uchu? Czy ja wyglądam jak ołtarz w katedrze?
Biesiadnik w czerwieni (śmiejąc się tak szeroko, że widać mu wszystkie plomby, których nie ma):
— Jakie „uważaj”? To pewnie halucynacje od tego tytoniu! Zobacz, mój kufel jest już pusty, twój zaraz też będzie. To się nazywa synchronizacja! A ta świeczka? Pewnie oszczędzają na żyrandolach. Rozchmurz się, żyje się tylko raz!
Pijący po lewej (odstawiając kufel z głośnym hukiem):
— Piotrze... ta klepsydra, którą on trzyma... piasek właśnie się skończył. Czy to znaczy, że zamykają lokal?
Śmierć (wychylając się zza nich, szeptem):
— Nie, panowie. To znaczy, że rachunek został wystawiony. I uprzedzam – nie przyjmuję płatności w naturze ani w „obiecanych” kolejkach.
Biesiadnik w czerwieni (mrużąc oczy i przyglądając się dłoni na ramieniu):
— Janie... powiedz mi, czy ten kelner nie przesadził z dietą? Widzę mu stawy bez używania szkieł powiększających. I dlaczego on się tak szczerzy? Przecież nie dałem mu jeszcze napiwku...
— Piotrze... to nie jest kelner. Kelnerzy w tej budzie mają przynajmniej... no wiesz... skórę. I mięśnie. Ten tutaj jest dziwnie... przewiewny. I dlaczego on mi stuka palcem w klepsydrę, jakby to był budzik?
Biesiadnik w czerwieni (nagłe otrzeźwienie przeszywa go jak lodowaty prąd):
— Czekaj... ta świeca w czaszce. Ta klepsydra bez piasku. Ten uśmiech, który nie schodzi mu z twarzy od kwadransa... Janie, obawiam się, że to nie jest darmowa dolewka. To jest... Audyt. Ostateczny.
Śmierć (nachylając się nisko między nich, z lekkim chrzęstem kręgów szyjnych):
— Brawo, panowie! Widzę, że procenty wreszcie odparowały i percepcja wróciła na właściwe tory. Spokojnie, nie bójcie się. Po prostu „ostatnia kropla” właśnie opuściła naczynie. A teraz odstawcie te rekwizyty – fajkę, kufel i ten śmieszny kapelusz – i idziemy.
Biesiadnik w czerwieni (poprawiając rozpaczliwie swoje wdzianko):
— Ale... ale moja nowa kurtka! Jeszcze nie widzieli mnie w niej na rynku!
Śmierć (gasząc świecę palcami):
— Spokojnie, Piotrze. Tam, gdzie idziemy, nikt nie ocenia po okryciu wierzchnim. Liczy się tylko to, co masz w środku... a z tego, co widzę, masz tam głównie słabe piwo i dużo dymu. No, ruchy! Czas to pieniądz, a mój właśnie się przesypał.
,%20ok.%201629%203.webp)
%20,%20ok.%201629%203.jpg)
%20,%20ok.%201629%20%20%204.jpg)
%20,%20ok.%201629%205.jpg)
Ale masz świetny styl i poczucie humoru. Dobrze się Ciebie czyta. Ja też kocham sztukę i pisanie, więc może się dogadamy. Na blogu Kasine bziki publikuje pewną historię. Przedstawione obrazy są niesamowite. Jegomość kościotrup niezwykle pociągający :)
OdpowiedzUsuńKasiu, skoro 'pociągający jegomość kościotrup' przypadł Ci do gustu, to znaczy, że mamy podobne poczucie humoru! Sztuka nie musi być sztywna, prawda? Bardzo chętnie zajrzę do Twoich 'Kasinych bzików' – pasjonaci sztuki i pisania zawsze znajdą wspólny język. Do usłyszenia w kolejnych historiach!
Usuń