Translate

czwartek, 26 marca 2026

NAPOLEON NA KONIU

Mój Drogi Gościu, jeśli jesteś pierwszy raz na tym blogu , proszę, zapoznaj się z moją instrukcją


🛠️ Instrukcja obsługi „Oka na obraz”

Zdejmij krawat i powagę – tutaj arcydzieła nie gryzą, one puszczają oko. 😉
Zapomnij o datach – nieważne, kiedy malarz żył, ważne, czy jego model ma dziś minę jak Ty przed poranną kawą. ☕
Eklerki mile widziane – okruchy na klawiaturze to jedyne dopuszczalne ślady zwiedzania. 🍰
Patrz sercem, nie podręcznikiem – jeśli w wielkiej sztuce widzisz instrukcję profesjonalnego lenistwa... to znaczy, że czytasz idealnie! ✨

🐎 Napoleon na koniu, 
czyli największy „Photoshop” XIX wieku

  Wszyscy znacie ten obraz. 

Jacques - Louis David
"Napoleon przekraczający
Przełęcz Świętego Bernarda  w 1800 r."

  Ja, Wielki Napoleon, na dęba stającym rumaku, z rozwianym płaszczem i palcem wskazującym drogę ku chwale. Wyglądam, jakbym pożerał Alpy na śniadanie, prawda?

  No to teraz usiądźcie wygodnie, bo opowiem Wam, jak to wyglądało z mojej strony. Oto spowiedź modela, który wolałby w tym czasie być w wannie z hydromasażem. 

Kwestia transportu: 
Na obrazie dosiadam ognistego rumaka, który wygląda, jakby pił kawę z pięciu imbryków naraz. Prawda? 

Przez Alpy jechałem na osiołku. Tak, na takim małym, upartym osiołku, który co dziesięć metrów stawał, żeby skubnąć suchą trawę. David (malarz) powiedział: „Szefie, osioł nie pasuje do narracji. Zrobimy z niego konia, dodamy mu trochę mięśni i ognia w oczach. Lud kupi wszystko”.

 Widzicie ten płaszcz? 
On łopoce tak majestatycznie, jakby wiał huragan kategorii piątej. W rzeczywistości w studiu było dwóch pomocników, którzy machali nade mną brudnym prześcieradłem, żeby złapać „dynamikę”. Przewiało mi zatoki tak mocno, że przez tydzień mówiłem tylko nosowo.

  „Napoleonie, wyciągnij rękę! Wskaż kierunek!”. Wyciągnąłem. Po dwóch godzinach ręka mi zdrętwiała tak, że palec wskazywał już nie Alpy, a raczej najbliższą karczmę z dobrym winem. 

David krzyczał: „Nie ruszaj się, jeszcze tylko poprawię cieniowanie łydki!”. Myślałem wtedy: „Jak tylko zejdę z tego taboretu, to ogłoszę go wrogiem publicznym”.

Coś Wam poradzę:
Nigdy nie wierzcie portretom polityków. Za każdym „majestatycznym gestem” kryje się zmęczony facet, któremu drętwieją nogi, i malarz, który obiecuje, że „wygładzi zmarszczki w postprodukcji”.

Jadę dalej. To znaczy... stoję w miejscu od dwustu lat. Ale przynajmniej koń na obrazie nie potrzebuje owsa.

~~~~~~~~~~~~~

⚓️ Moja blogowa flotylla – wybierz swój pokład:🧼 

Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy (oraz eklerki!)

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania, modlitwa i rozmowy z Archaniołami.

🎨 Oko na obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, filozofia i niekonwencjonalne spojrzenie na płótno. 

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „samotny biały żagiel”, czyli rymowana kraina dla dzieci i tych, którzy z bajek nigdy nie wyrośli.

4 komentarze:

  1. Lud kupi wszystko, jak popularne i współczesne stało się to hasło.
    Pozdrawiam Cię wiosennie.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Celu i wzajemnie :)
      Cytat z Jakuba Ćwieka, "Robin Hood i Szmaragdowy Król" - "Prosty, a głupi lud każdą bzdurę kupi". .Jednak warto pamiętać, że " każdy głupi ma swój rozum"

      Usuń

MELODIA ZAPOMNIANEGO POKOJU

     Dzisiaj na moim blogu,  wspominam chwile, które jak stare fotografie, wyblakły, ale wciąż budzą ciepło w sercu. Tym razem chcę podzieli...