![]() |
| Jewgenij Monachow |
Znalazłam ten obraz Jewgenija Monachova i nie mogłam obok niego przejść obojętnie.
Młoda dziewczyna z rudymi włosami, w wielkim czerwonym szalu, siedzi z założonymi rękami i patrzy gdzieś w dal. W jej postawie jest siła, ale i ogromna bezradność. Jakby dźwigała coś znacznie cięższego niż ten szal.
Przypomniała mi się historia, która właśnie teraz rozgrywa się w tysiącach polskich domów.
Jest sobie maturzystka. Bardzo uzdolniona plastycznie. Od lat marzy o Akademii Sztuk Pięknych. Maluje, rysuje, czuje to całym sobą. Wie, że to jest jej droga.
Tylko że… mieszka daleko od dużych miast. Rodzina nie jest zamożna. W domu jest brat z rzadką chorobą, której leczenie pochłania coraz więcej środków. Dziewczyna wie, że studia artystyczne oznaczają kilka lat bycia dodatkowym ciężarem dla rodziców – koszty życia, dojazd, brak pewności akademika i niepewna przyszłość finansowa artysty.
I zaczyna się wielka wewnętrzna walka:
"Czy mam prawo realizować swoje marzenie, skoro rodzina potrzebuje pomocy?”
„Czy powinnam wybrać bardziej praktyczny kierunek, żeby jak najszybciej zacząć zarabiać?”
„Czy zdradzę samą siebie, jeśli odpuszczę?”
Siedzi tak jak ta dziewczyna na obrazie, przebrana juz z oficjalnego biało czarnego stroju – z założonymi rękami, w wielkim czerwonym szalu – i myśli. Trwa matura, a ona powinna mieć spokojną głowę.
Czasem życie zadaje pytania, na które nie ma łatwych odpowiedzi.
Czasem marzenie i odpowiedzialność stoją naprzeciwko siebie i żadne nie chce ustąpić.
Nie wiem, jaką decyzję podejmie ta dziewczyna z obrazu.
Nie wiem też, co wybiorą tysiące maturzystów w najbliższych tygodniach.
Wiem tylko, że niezależnie od wyboru – będzie bolało. Bo prawdziwe wybory zawsze bolą.
A Wy?
Jak radziliście sobie w momentach wielkich życiowych rozterek?
Czy kiedykolwiek musieliście wybierać między własnym marzeniem a dobrem rodziny?
Chętnie przeczytam Wasze historie.
<>><><><><>
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy. tutaj

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz