![]() |
| Dmitrij Minajewicz Sinodi-Popow („Bez”) |
Maj pachnie bzem, a w powietrzu unosi się duch dawnych, romantycznych schadzek. Czasem jednak romantyczna poezja życia potrafi gwałtownie zderzyć się z twardą... i bardzo sprytną rzeczywistością. Zainspirowana pięknym obrazem Dmitrija Minajewicza Sinodi-Popowa („Bez”) oraz nastrojową fotografią z Pinteresta, ułożyłam małą, majową historyjkę zza płotu.
Najpierw oddajmy głos czystej liryce:
Chłopak – niecnota podejrzał zza płota
dziewczynę, jak bez wąchała...
Pąs na policzkach, oczy przymknięte
i tak nieruchomo stała...
Na tym jednak poetycki nastrój się urywa, ustępując miejsca twardej sztuce osiedlowego podrywu! Chłopak postanowił natychmiast uderzyć w konkury.
– Skąd w tobie taka śmiałość? – zapytała zaskoczona dziewczyna, otwierając oczy.
– Wywróżyłem to sobie z bzu! – odparł z pewnością w głosie. – Wyszło mi jak nic: kocha, nie kocha... kocha!
Dziewczyna zmrużyła oczy, patrząc na trzymany przez niego krzak.
– Ach tak? A jakiego koloru był ten bez, z którego tak namiętnie wróżyłeś?
Chłopak podrapał się po głowie, spojrzał na gałązki i rzucił rozbrajająco:
– Biały... a może ciemny lila? Szczerze mówiąc, nie wiem. Jestem daltonistą!
Sprytny daltonista, nie ma co!
Nie zdążyłam nawet pomyśleć, że w takich okolicznościach przyrody każdy rezultat można bez trudu podważyć, gdy nagle sytuacja zmieniła się o sto osiemdziesiąt stopni.
Z gęstych krzaków bzu, niczym biała, puszysta błyskawica, wypadła Toffi. Stanęła dumnie przy moich nogach, pokazując pełen garnitur zębów i wydając z siebie groźne, ostrzegawcze warknięcie.
– Ej, a ten drapieżnik zza płotu to co? – zająknął się chłopak, cofając o krok. – Też słabo widzi kolory?
Toffi zmierzyła go wzrokiem zawodowego ochroniarza, jakby chciała powiedzieć:
Biedny zalotnik musiał skapitulować przed tą białą armią. Mam jednak dla wszystkich domorosłych wróżbitów ważną radę na przyszłość:
Do miłosnych przepowiedni zawsze wybierajcie kwiatki z tej samej bajki! Jeśli kiedyś zobaczycie mnie na łące, jak z nabożeństwem wącham delikatne stokrotki, to na miłość boską, nie sprawdzajcie stanu moich uczuć za pomocą żółtych kaczeńców.
Szkopuł w tym, że wokół nas nie ma dziś malowniczych łąk – otaczają nas głównie ziemie uprawne i gęste lasy. W twoim ogrodzie rosną zupełnie inne kwiaty niż w moim, a na dodatek wciąż dzieli nas ten nieszczęsny, wysoki płot... i bardzo czujna Toffi!
Dzień dobry, Moi Drodzy, przy porannej kawie i małych drożdżowych rogalikach nadziewanych domową konfiturą!
Maj to czas bzowych uniesień, ale jak widać – nawet w ogrodzie trzeba zachować czujność i mieć u boku wiernego, czworonożnego stróża.
A jak to jest u Was?
Czy Wasze psiaki też pełnią rolę osobistych bodygardów i potrafią skutecznie przegonić nieproszonych gości?
Chętnie poczytam Wasze ogrodowe historie w komentarzach!
Z pachnącymi pozdrowieniami,
Teresa
<><><><><><><>
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj
.jpg)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz