Patrzę na ten obraz Adriaena Brouwera i od razu czuję, jak moja stopa sama się chowa w skarpetce.
Oto mistrzowska scena z XVII wieku: „Operacja stopy w warunkach polowych”. Pacjent siedzi z miną człowieka, który właśnie zrozumiał, że lepiej było zostać przy bolącej stopie. Chirurg (lub ktoś, kto bardzo chce nim być) dłubie w stopie z taką koncentracją, jakby właśnie odkrywał nowy kontynent. A w tle starsza pani patrzy z miną: „No i co, mówiłam, żeby nie chodzić boso po stajni”.
Najpiękniejsze jest to, że nikt nie ma znieczulenia. Zero. Nawet kieliszka wódki dla kurażu. Pacjent po prostu siedzi i cierpi jak prawdziwy mężczyzna XVII wieku, czyli z godnością i lekkim przerażeniem w oczach.
Obserwatorzy też są bezcenni. Kobieta z tyłu ma wyraz twarzy „o matko, ale to musi boleć”, a jednocześnie nie może oderwać wzroku – klasyczna ludzka natura: „nie patrz, ale jednak patrz”.
Brouwer miał niesamowity talent do pokazywania ludzkich słabości. Tutaj pokazał nam coś uniwersalnego:
ból jest bólem w każdej epoce. Tylko kiedyś zamiast „proszę się zrelaksować i głęboko oddychać” dostawałeś „trzymaj się, bracie, zaraz będzie po sprawie”.
I wiecie co jest najzabawniejsze?
Że ten biedak na obrazie prawdopodobnie przyszedł na „operację”, bo bolała go stopa… a wyszedł z bolącą stopą i z traumą na całe życie.
Dziś, gdy idę do lekarza z bolącym palcem, narzekam, że czekałam 20 minut.
A on pewnie patrzy na mnie i myśli: „Gdybyś żyła w XVII wieku, to byś dopiero narzekała…”
<><><><><><><><><><><><><><><>
⚓ Moja blogowa flotylla:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz