![]() |
| Matthias Stom - "Kobieta licząca monety przy blasku świecy" |
Popatrzcie na to barokowe cacuszko, które niedawno wpadło mi w oko. Autorem tego genialnego, pełnego tajemniczości płótna jest siedemnastowieczny holenderski mistrz światłocienia, Matthias Stom. Obraz nosi tytuł Kobieta licząca monety przy blasku świecy. Gdy tylko go zobaczyłam, w mojej głowie natychmiast ożyły wspomnienia.
Sama miałam kiedyś bardzo podobną sakiewkę. Pamiętam to misternie przemyślane rozwiązanie techniczne: woreczek z miękkiego aksamitu, bogato wyszywany, i to charakterystyczne, metalowe zamknięcie harmonijkowe, które otwierało się z cichym kliknięciem. Moja portmonetka była wprawdzie znacznie mniejsza, a jej zawartość, umówmy się, raczej znikoma – ot, kilka groszy na drobne wydatki.
Ta na obrazie dosłownie pęka w szwach. Kolejne monety, które kobieta trzyma w sękatych, zniszczonych pracą palcach, mogłyby już nie pozwolić na domknięcie tej aksamitnej skarbnicy.
Co kryje się w blasku świecy?
Gdybyśmy patrzyli na to dzieło powierzchownie, przez pryzmat współczesnego, pędzącego świata, moglibyśmy pomyśleć: ot, starucha pod osłoną nocy chciwie przelicza swoje zaskórniaki. Może szuka kryjówki przed domownikami? Może zabezpiecza majątek?
Pójdźmy jednak zupełnie inną trasą – drogą empatii i czystego miłosierdzia. Popatrzcie na głębokie zmarszczki na jej czole, na to zamyślenie i wzrok utkwiony w migoczącym płomieniu świecy. Ta kobieta stoi przed niezwykle ważną, życiową decyzją. I choć rachunek na stole jest skomplikowany, ona w głębi serca już wie, co musi zrobić.
Przed chwilą dowiedziała się, że jej przyjaciółka z dawnych, młodzieńczych lat poważnie zachorowała. Los okazał się dla niej bezwzględny – nie ma pieniędzy na drogie leki, nie ma żadnych oszczędności, a system wokół niej milczy. Została zupełnie sama ze swoim strachem.
Najpiękniejszy bilans życia
Dla naszej bohaterki te monety na stole to nie jest zwykły metal. To lata wyrzeczeń, ciężkiej pracy od świtu do nocy, odmawiania sobie każdej małej przyjemności. To miał być jej własny fundusz bezpieczeństwa na czarną godzinę.
Jednak prawdziwa dojrzałość polega na tym, że potrafimy dostrzec, kiedy ta czarna godzina bije u kogoś tuż obok nas. Kobieta wie, że jeśli teraz nie otworzy tej harmonijkowej sakiewki, to metalowe krążki zamienią się w zimny, bezwartościowy ciężar, który przydusi jej własne sumienie. Przyjaciółce nie pomoże dobre słowo ani uścisk dłoni – tam potrzebna jest realna, szybka pomoc logistyczna. Finanse muszą pójść w ruch.
Matthias Stom mistrzowsko wykorzystał blask świecy. Ciepłe światło nie oświetla tu chciwości, ale rozszerza się na dłonie, które za chwilę wykonają najpiękniejszy gest, do jakiego zdolny jest człowiek – gest bezwarunkowego ratunku.
W życiu bywa dokładnie tak samo. Najważniejsze decyzje podejmujemy często w ciszy, z dala od ludzkich oczu. I choćby nasza własna sakiewka była mała, a czasy trudne, zawsze warto pamiętać, że największą wartość ma to, czym potrafimy się podzielić. Bo ostatecznie z tego świata nie zabierzemy pełnych kont ani aksamitnych woreczków – zabierzemy tylko to, co daliśmy innym.
<><><><><><><><><><><<><<><><<><>
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj
🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz