Drodzy Czytelnicy!
Dzisiaj bierzemy pod lupę przepiękny, nastrojowy portret pędzla Tadeusza Styki. Oficjalnie: wysublimowana, elegancka dama z wyższych sfer, zatopiona w lekturze na tle spienionych fal bałtyckich lub normandzkich. Pełna romantyzmu, melancholii i morskiej bryzy.
A nieoficjalnie?
Każda mól książkowa, która próbowała czytać na plaży, widzi tu walkę o przetrwanie.
Zdejmijmy na chwilę filtry artystycznego zachwytu i przyjrzyjmy się tej logistycznej operacji logiki i mody:
Konstrukcja inżynieryjna na głowie:
Spójrzcie na ten kapelusz. To nie jest nakrycie głowy – to jest mobilne centrum botaniczno-optyczne. Nasza bohaterka postanowiła połączyć miłość do flory (ogromne, fioletowo-różowe piwonie i hortensje) z miłością do fauny morskiej. Pod tymi kwiatami kryje się... teatralna lornetka. Dlaczego nosi ją na rondzie? Prawdopodobnie po to, by mieć wolne ręce do trzymania książki, a jednocześnie móc jednym gwałtownym skłonem głowy namierzyć przystojnego oficera na horyzoncie lub sprawdzić, czy mewy nie kradną jej porannych rogalików.
Książka kontra wiatr :
Zwróćcie uwagę, jak mocno dama trzyma wolumin. Ta czerwona wstążka (zakładka) nie zwisa luźno. Ona dramatycznie powiewa na wietrze! Kto próbował czytać papierową książkę nad otwartym morzem, ten wie, że wiatr ma tylko jeden cel: przewrócić stronę o trzy rozdziały do przodu i wyrwać kartki. Ta kobieta walczy o życie każdego akapitu. Jej skupienie na twarzy to nie jest głębokie przeżywanie poezji. Ona po prostu próbuje rozczytać zdanie, zanim grzywa morskiej piany ochlapie jej papier.
Biała stylizacja :
Ubranie się na plażę w zwoje śnieżnobiałych, muślinowych szali i koronkowych sukien to odwaga granicząca z szaleństwem. Wokół szaleje sztorm, niebo jest ołowiane, a fale zaraz uderzą o brzeg. Wystarczy jeden podmuch mokrego, słonego wiatru zmieszanego z nadmorskim piaskiem, a ta luksusowa kreacja zacznie przypominać panierkę do ryby.
Dama z obrazu Styki udowadnia, że prawdziwa pasja czytelnicza nie zna granic. Choćby wiatr zrywał kapelusz, choćby lornetka ciążyła na czole, a fale podchodziły pod same stopy – książka musi zostać przeczytana! I to w pełnym makijażu oraz nienagannej fryzurze.
Myślę, że tegoroczne zmagania z książkami na urlopie wyglądają podobnie, chyba, że trafiliście, jak ja z mężem na pogodę deszcz, grad i wichura w i połowie lipca. Też walczycie często z wiatrem, piaskiem w zębach, albo słońcem palącym w oczy, udając pełen relaks?
<><><><><><><><><><><><><><><>
⚓ Moja blogowa flotylla:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz