Translate

środa, 10 czerwca 2026

CHŁOPIEC Z NUTAMI, CZYLI PIERWSZA UMOWA O PRACĘ W ŻYCIU

Dzisiaj odkopałam starą fotografię z mojej galerii.




   Patrzę na to zdjęcie Josefa Koudelki z 1981 roku i uśmiecham się szeroko. Nie wiem co ciekawsze: Fryzury muzyków czy żywy pulpit do nut.

    Dwóch dorosłych facetów gra na trąbkach, a między nimi stoi mały chłopak i z wielką powagą trzyma im nuty. Wygląda na prawdę jak żywy pulpit. Koncentruje się, jakby od tego zależało życie całej orkiestry.

    I nagle wyobrażam sobie, co musiało się dziać w głowie tego chłopca po mniej więcej dwóch minutach:

    "No dobra… stoję tu grzecznie… trzymam… nie ruszam się…
Ale… za ile właściwie ja tu stoję?
Bo jak za darmo, to ja dziękuję. Rzucam nuty na trotuar i idę grać w piłkę.”

   Prawdopodobnie w tym momencie miał już w głowie gotową umowę o dzieło, stawkę godzinową i klauzulę o odpoczynku co 10 minut.

   To zdjęcie jest genialne właśnie dlatego, że pokazuje coś bardzo prawdziwego:
dzieciaki szybko łapią, na czym polega dorosłe życie. Najpierw entuzjazm, potem pojawia się pytanie o kasę.

   Mój profesor skrzypek opowiadał mi kiedyś podobną historię. Jako mały chłopak ( pochodzący z biednej rodziny) mieszkający w Wiedniu - nosił krzyż na pogrzebach. Kiedy procesja szła za wolno, na horyzoncie był już cmentarz, a on miał już dość, zaczynał krzyczeć: „Pali się!!!” i pędził ile sił w nogach do najbliższej piekarni, zostawiając krzyż pod najbliższym murem domu. Na pytanie zdezorientowanych żałobników „Gdzie?!”, odpowiadał spokojnie: „U Kramera w piecu!"

   Dzieci mają w sobie genialną zdolność do szybkiego przewartościowania sytuacji.

   Ten mały chłopak z nutami Koudelki pewnie jeszcze przez chwilę wytrzymał… ale jestem prawie pewna, że po trzeciej minucie zaczął negocjować stawkę.

    Albo przynajmniej marzył o tym bardzo intensywnie.

Mógł przecież też zapytać ich o cenę podając warunek, ale przecież muzycy nie mają w nutach zaznaczonej pauzy, aby z nim negocjować w trakcie tego ulicznego koncertu. Mały urealnia swoją wcześniejszą myśl i zwiewa, gdzie pieprz rośnie, a oni?

- Grają dalej, chyba... jazz... każdy swoją partię,
 albo
 - gonią malca, wymachując trąbkami, bo nie znają piosenki na pamięć.

     Trzeciej możliwości nie przewidziałam, bo raczej biec z trąbką przy ustach i grać raczej nie da się, no i niebezpiecznie.


"Sing, Sing Sing" by Benny Goodman - You Tube


<><><><><><><><><><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z lenistwem veny. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję   -najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki . link tutaj

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

RENESANSOWY SZKIELET VS. PONIEDZIAŁKOWY PORANEK: KTO WYGRAŁ TO STARCIE?

Witaj na blogu, drogi Czytelniku!  Skoro tu jesteś, to znaczy, że albo szukasz głębokiej życiowej mądrości, albo – tak jak ja – próbujesz uc...