Translate

środa, 10 czerwca 2026

NAJWIĘKSZA AWARIA WSZECHŚWIATA

Joseph Wright z Derby-Filozof wykładający w planetarium (ok. 1764 r.)
 

  Pewnego wieczoru profesor Astronomiusz zaprosił do swojego salonu grono wybitnych znawców kosmosu.
Przynajmniej tak głosiły zaproszenia.
W rzeczywistości połowa gości przyszła dla ciasta, a druga połowa dlatego, że było ciepło.

  -Proszę państwa - oznajmił profesor, wskazując na wielką machinę pośrodku stołu. - Oto cały Wszechświat.

Zapadła cisza.

-  Cały? - spytała starsza dama w kapeluszu.

- Cały.

- To gdzie pan schował sąsiadów?

Profesor udał, że nie usłyszał.

Uruchomił urządzenie.

Planety ruszyły majestatycznie po swoich torach.

Dwoje dzieci natychmiast przybliżyło nosy do modelu.

- Jakie śliczne! -  zachwyciła się dziewczynka.

-  Czy można tego dotknąć?

- Absolutnie nie! - krzyknęło jednocześnie siedmiu dorosłych.

Chłopiec westchnął.

- Wszystkie najciekawsze rzeczy na świecie są zakazane.

Przy stole siedział również pan Melchior, człowiek, który nie wierzył w nic.

Nie wierzył w komety.

Nie wierzył w elektryczność.

Nie wierzył nawet w pogodę.

- Moim zdaniem - powiedział - te planety kręcą się tylko dlatego, że ktoś je popycha.

- Oczywiście, że ktoś je popycha - odparł profesor. - Ja.

-  A więc miałem rację.

Profesor spojrzał w sufit i poprosił gwiazdy o cierpliwość.

Tymczasem młody poeta zapatrzył się w obracające się kule.

- Jakież to wzruszające -  szepnął. -  My wszyscy krążymy przez życie niczym planety.

-  Ja krążę głównie między kuchnią a kredensem - zauważył gospodarz.

Poeta obraził się na realizm.

W kącie siedział uczony matematyk.

Przez cały wieczór nie powiedział ani słowa.

Liczył.

Wreszcie podniósł głowę.

-  Mam złą wiadomość.

- Jaką?

- Jeśli wszyscy będziemy żyli dostatecznie długo, za około dwa miliardy lat wydarzy się coś niepokojącego.

Goście pobledli.

-  Co?

-  Jeszcze nie wiem. Dopiero liczę.

Dzieci uznały go za najciekawszego człowieka w pokoju.

Wtem wydarzyła się katastrofa.

Najmłodszy chłopiec nie wytrzymał.

Wyciągnął palec.

Dotknął Saturna.

Machina zatrzymała się.

Planety stanęły.

W pokoju zapadła śmiertelna cisza.

-  O mój Boże -  wyszeptała dama w kapeluszu. - Koniec świata.

- Nie przesadzajmy - powiedział profesor.

-  Ale planety przestały się poruszać!

-  Bo Jaś zatrzymał mechanizm.

-  Skąd pewność, że tylko mechanizm?

Goście spojrzeli po sobie z niepokojem.

Nikt nie odważył się wyjrzeć przez okno.

Na wszelki wypadek.

Profesor westchnął, nakręcił urządzenie i wszechświat ruszył ponownie.

Wszyscy odetchnęli z ulgą.

Nawet pan Melchior.

-  Widzicie państwo -  powiedział uczony -  nauka wyjaśnia wszystko.

- Nie wszystko -  odparła starsza dama.

- A czego nie wyjaśnia?

-  Dlaczego zawsze najbardziej ciekawi są ci, którym nie wolno niczego dotykać.

I tym pytaniem zakończono wieczór.

Od tamtej pory profesor pokazywał Układ Słoneczny wszystkim chętnym.

Ale na wszelki wypadek Saturna trzymał trochę dalej od dzieci.

🌞

Myślę, że ten obraz ma w sobie coś teatralnego — wygląda jak scena z komedii o ludzkiej ciekawości. Jedni chcą wszystko zrozumieć, inni wszystko podważyć, a dzieci po prostu chcą sprawdzić, co się stanie po naciśnięciu guzika. I zwykle to właśnie one są najbliżej wielkich odkryć. 😊


<><><><><><><><><><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z lenistwem veny. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję   -najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki . link tutaj

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

NAJWIĘKSZA AWARIA WSZECHŚWIATA

Joseph Wright z Derby-Filozof wykładający w planetarium (ok. 1764 r.)     Pewnego wieczoru profesor Astronomiusz zaprosił do swojego salonu ...