Na ilustracji: Francisco Goya, Autoportret z doktorem Arrietą (1820). Goya namalował obraz po ciężkiej chorobie, która niemal go zabiła – to prawdopodobnie była ołowica od bieli ołowianej. Goya przedstawił siebie – wychudzonego, bladego, podtrzymywanego przez lekarza. Malując, zapewne używał bieli ołowianej – nieświadomy jej zabójczych właściwości.
Od rana zabrałam się za poprawę mojego portretu namalowanego przez koleżankę artystkę. Jest on realistyczny, ale wykonany na podstawie mojego zdjęcia, zrobionego z ukrycia. Nie, nie mogą mi te włosy dawać spokoju. Zdjęcie było cyknięte przez prof. historii sztuki, ale ja żadnej sztuki w sobie po godz. 24. , zmęczonej gospodyni , goszczącej pond 20 przyjaciół na naszym jubileuszu, nie widzę. Zmęczona kobieta z oklapniętą grzywką na czole i niewidocznym , misternie upiętym, niby koczku, z tyłu.
No dobra, niech to zmęczenie zostaje, ale koczek muszę.. no muszę, wybacz mi ... moja droga Przyjaciółko , sobie domalować.
Biorę pędzel do ręki i białą farbę...
- Wstrzymaj się, wstrzymaj ! - to reakcja mojej Toffi - Jaki to kolor?
- Właściwy, bo nie będzie tylko jeden. Różne cienie wykorzystam..
- Ale trzymasz białą tubkę!
- Aha, nie jesteś daltonistka, a zawsze broniłaś się tym argumentem, kiedy chwytałaś coś z talerza, że przecież nie widzisz dokładnie...
- I ten pędzelek taki cienki.
- Bo włosy będę malować, a przydałby się jeszcze cieńszy.
- No tak, będziesz go szpicowała ustami, żeby był jeszcze cieńszy...
- Nie martw się, wiem o co ci biega, to biel cynkowa. Od XIX w. stosowana jest już biel cynkowa., Teraz jest powszechnie stosowana biel tytanowa.
- Ulżyło mi.. Całe szczęście, bo już obawiałam się, że jakaś ołowica cię dopadnie.
- Toffi, to byłoby straszne! : kolki ołowiane, paraliż dłoni, wypadanie zębów i postępująca głuchota. Wielu badaczy uważa, że nagła głuchota Goi w 1792 roku oraz jego stany depresyjne były efektem lat pracy z tą toksyczną farbą. Po czym poznawano, że to ołów? Po charakterystycznej „linii Burtona” – ciemnoszarym rąbku na dziąsłach.
- Auuuu... cicho zawyła Toffi... to mój koniec bliski...
- A co znowu zmalowałaś ?...
- Popatrz na moje dziąsła, to nie tylko szara linia, ale nawet całe czarne dziąsła.
- Toffi ... To nie dziąsła, to kufa jest czarna. Dziąsła masz w porządku.
- Uff, to jeszcze pożyjemy... Tylko dla naszego wspólnego dobra... zdrowia, przemaluj jeszcze ściany w sypialni. Zieleń też jest toksyczna. Wiesz, tak sobie myślę, że ona podpada pod ... kryminał. Jakieś arszeniki i coś w tym stylu... Nie chcę zginąć , jak Bonaparte.
- Toffi, ale to małżeńska sypialnia bez planów rodzinnego samobójstwa... To nie zieleń "Scheelego". Teraz stosuje się zieleń kobaltową i chromową.
Tamta - w warunkach wilgotnego klimatu wyspy na której przebywał Bonaparte (św. Helena) w połączeniu z grzybami domowymi przetwarzały arszenik z tapet w trujący gaz – arsenowodór.
Współczesna analiza włosów cesarza wykazała stężenie arszeniku wielokrotnie przekraczające normy. Malarze pracujący z tą zielenią umierali w męczarniach na niewydolność wątroby i nerek.
Ale wiesz, co, Toffi, żeby Cię już tak na 100% uspokoić, to posłuchaj o zabójczej palecie kolorów. Dowiesz się, jak pigmenty zabijały mistrzów malarstwa.
"Przez wieki zawód malarza był profesją podwyższonego ryzyka, porównywalną z pracą w kopalni rtęci czy fabryce prochu. Wielcy mistrzowie, których dzieła dziś podziwiamy w sterylnych galeriach, pracowali w oparach toksycznych metali, nieświadomie fundując sobie powolne i bolesne samobójstwo. W świecie baroku czy renesansu najpiękniejsze kolory natury pozyskiwano z substancji, które dziś znajdują się na listach najniebezpieczniejszych trucizn świata
(O bieli ołowianej i zieleni Scheelego już rozmawialiśmy.)
Cynober: Neurotoksyczny blask królów
Cynober to minerał, z którego otrzymywano najszlachetniejszą czerwień. Problem polegał na tym, że to siarczek rtęci. Praca z tym barwnikiem oznaczała powolne niszczenie układu nerwowego.
Artyści tacy jak Tycjan czy Rubens, używając cynobru, ryzykowali „drżeniem rąk malarza” i halucynacjami. Rtęć paruje w temperaturze pokojowej, więc samo przebywanie w zamkniętej pracowni, gdzie ucierano pigmenty, było toksyczne. Brak badań sprawiał, że objawy często mylono z obłędem lub syfilisem.
Czym go zastąpiono? Współcześnie używa się bezpiecznych czerwieni kadmowych lub syntetycznych barwników organicznych.
Mumia brązowa: Malowanie sproszkowanymi zwłokami
To najbardziej makabryczny punkt na naszej liście. Od XVI do XIX wieku malarze używali pigmentu o nazwie Mummy Brown. Powstawał on z mielonych, zmumifikowanych ciał ludzi i kotów przywożonych masowo z Egiptu.
Anegdota głosi, że gdy prerafaelita Edward Burne-Jones dowiedział się w 1881 roku, że jego ulubiona farba jest produkowana z prawdziwych nieboszczyków, wpadł w przerażenie. Zorganizował w swoim ogrodzie uroczysty „pogrzeb” dla tubki farby, grzebiąc ją z wszelkimi honorami. Farba ta była niebezpieczna nie tylko ze względu na chemię (dodatki asfaltu), ale i ryzyko zakażeń bakteryjnych od szczątków, które nie zawsze były starożytne – handlarze często „podrabiali” mumie, mieląc ciała współczesnych przestępców czy żebraków
Vincent van Gogh. Czy farba wywołała obłęd?
Vincent van Gogh miał niepokojący nawyk: wyciskał farby prosto do ust i lizał pędzle. Często pracował z żółcią chromową (zawierającą toksyczny ołów) i błękitem pruskim (zawierającym cyjanowodór).
Lekarze analizujący jego życie sugerują, że ataki szału, halucynacje i słynne obcięcie ucha mogły być spotęgowane przewlekłym zatruciem metalami ciężkimi. To tragiczny paradoks: kolory, które dawały mu ukojenie i pozwoliły stworzyć „Słoneczniki”, jednocześnie systematycznie niszczyły jego mózg.
- Dlaczego dziś to niemożliwe? - spytała Toffi
- "Dziś branża artystyczna podlega rygorystycznym przepisom (takim jak REACH w UE). Farby są testowane pod kątem toksyczności, a niebezpieczne składniki zastąpiono bezpiecznymi syntetykami. Etykiety zawierają ostrzeżenia, a pigmenty oparte na metalach ciężkich są wycofywane z powszechnego obrotu. Dawni mistrzowie nie mieli tego luksusu – dla nich piękno było dosłownie warte każdej ceny, nawet własnego życia."
Źródło: Rysunki.pl (Szczepan Sadurski)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj
🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj
⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj
Najnowszy blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki - "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz