Translate

czwartek, 28 maja 2026

MORDERCZE FARBY ZABIJAJĄCE MISTRZÓW.

 



Na ilustracji: Francisco Goya, Autoportret z doktorem Arrietą (1820). Goya namalował obraz po ciężkiej chorobie, która niemal go zabiła – to prawdopodobnie była ołowica od bieli ołowianej. Goya przedstawił siebie – wychudzonego, bladego, podtrzymywanego przez lekarza. Malując, zapewne używał bieli ołowianej – nieświadomy jej zabójczych właściwości.

Od rana zabrałam się za poprawę mojego portretu namalowanego przez koleżankę artystkę. Jest on realistyczny, ale wykonany na podstawie mojego zdjęcia, zrobionego z ukrycia. Nie, nie mogą mi te włosy dawać spokoju. Zdjęcie było cyknięte przez prof. historii sztuki, ale ja żadnej sztuki w sobie po godz. 24. , zmęczonej gospodyni , goszczącej pond 20 przyjaciół na naszym jubileuszu, nie widzę. Zmęczona kobieta z oklapniętą grzywką na czole i niewidocznym , misternie upiętym, niby koczku, z tyłu.


 No dobra, niech to zmęczenie zostaje, ale koczek muszę.. no muszę, wybacz mi ... moja droga Przyjaciółko , sobie domalować.

Biorę pędzel do ręki i białą farbę...

- Wstrzymaj się, wstrzymaj ! - to reakcja mojej Toffi - Jaki to kolor?

- Właściwy, bo nie będzie tylko jeden. Różne cienie wykorzystam..

- Ale trzymasz białą tubkę!

- Aha, nie jesteś daltonistka, a zawsze broniłaś się tym argumentem, kiedy chwytałaś coś z talerza, że przecież nie widzisz dokładnie...

- I ten pędzelek taki cienki.

- Bo włosy będę malować, a przydałby się jeszcze cieńszy.

- No tak, będziesz go szpicowała ustami, żeby był jeszcze cieńszy...

- Nie martw się, wiem o co ci biega, to biel cynkowa. Od XIX w. stosowana jest już biel cynkowa., Teraz jest powszechnie stosowana biel tytanowa.


- Ulżyło mi.. Całe szczęście, bo już obawiałam się, że jakaś ołowica cię dopadnie.

- Toffi, to byłoby straszne! : kolki ołowiane, paraliż dłoni, wypadanie zębów i postępująca głuchota. Wielu badaczy uważa, że nagła głuchota Goi w 1792 roku oraz jego stany depresyjne były efektem lat pracy z tą toksyczną farbą. Po czym poznawano, że to ołów? Po charakterystycznej „linii Burtona” – ciemnoszarym rąbku na dziąsłach.

- Auuuu... cicho zawyła Toffi... to mój koniec bliski...

- A co znowu zmalowałaś ?...

- Popatrz na moje dziąsła, to nie tylko szara linia, ale nawet całe czarne dziąsła.

- Toffi ... To nie dziąsła, to kufa jest czarna. Dziąsła masz w porządku.

- Uff, to jeszcze pożyjemy... Tylko dla naszego wspólnego dobra... zdrowia, przemaluj jeszcze ściany w sypialni. Zieleń też jest toksyczna. Wiesz, tak sobie myślę, że ona podpada pod ... kryminał. Jakieś arszeniki i coś w tym stylu... Nie chcę zginąć , jak Bonaparte.

- Toffi, ale to małżeńska sypialnia bez planów rodzinnego samobójstwa... To nie zieleń "Scheelego". Teraz stosuje się zieleń kobaltową i chromową.
Tamta - w warunkach wilgotnego klimatu wyspy na której przebywał Bonaparte (św. Helena) w połączeniu z grzybami domowymi przetwarzały arszenik z tapet w trujący gaz – arsenowodór.
Współczesna analiza włosów cesarza wykazała stężenie arszeniku wielokrotnie przekraczające normy. Malarze pracujący z tą zielenią umierali w męczarniach na niewydolność wątroby i nerek.

 Ale wiesz, co, Toffi, żeby Cię już tak na 100% uspokoić, to posłuchaj o zabójczej palecie kolorów. Dowiesz się, jak pigmenty zabijały mistrzów malarstwa.

"Przez wieki zawód malarza był profesją podwyższonego ryzyka, porównywalną z pracą w kopalni rtęci czy fabryce prochu. Wielcy mistrzowie, których dzieła dziś podziwiamy w sterylnych galeriach, pracowali w oparach toksycznych metali, nieświadomie fundując sobie powolne i bolesne samobójstwo. W świecie baroku czy renesansu najpiękniejsze kolory natury pozyskiwano z substancji, które dziś znajdują się na listach najniebezpieczniejszych trucizn świata

(O bieli ołowianej i zieleni Scheelego już rozmawialiśmy.)

Cynober: Neurotoksyczny blask królów

Cynober to minerał, z którego otrzymywano najszlachetniejszą czerwień. Problem polegał na tym, że to siarczek rtęci. Praca z tym barwnikiem oznaczała powolne niszczenie układu nerwowego.

Artyści tacy jak Tycjan czy Rubens, używając cynobru, ryzykowali „drżeniem rąk malarza” i halucynacjami. Rtęć paruje w temperaturze pokojowej, więc samo przebywanie w zamkniętej pracowni, gdzie ucierano pigmenty, było toksyczne. Brak badań sprawiał, że objawy często mylono z obłędem lub syfilisem.

Czym go zastąpiono? Współcześnie używa się bezpiecznych czerwieni kadmowych lub syntetycznych barwników organicznych.

Mumia brązowa: Malowanie sproszkowanymi zwłokami

To najbardziej makabryczny punkt na naszej liście. Od XVI do XIX wieku malarze używali pigmentu o nazwie Mummy Brown. Powstawał on z mielonych, zmumifikowanych ciał ludzi i kotów przywożonych masowo z Egiptu.

Anegdota głosi, że gdy prerafaelita Edward Burne-Jones dowiedział się w 1881 roku, że jego ulubiona farba jest produkowana z prawdziwych nieboszczyków, wpadł w przerażenie. Zorganizował w swoim ogrodzie uroczysty „pogrzeb” dla tubki farby, grzebiąc ją z wszelkimi honorami. Farba ta była niebezpieczna nie tylko ze względu na chemię (dodatki asfaltu), ale i ryzyko zakażeń bakteryjnych od szczątków, które nie zawsze były starożytne – handlarze często „podrabiali” mumie, mieląc ciała współczesnych przestępców czy żebraków

Vincent van Gogh. Czy farba wywołała obłęd?

Vincent van Gogh miał niepokojący nawyk: wyciskał farby prosto do ust i lizał pędzle. Często pracował z żółcią chromową (zawierającą toksyczny ołów) i błękitem pruskim (zawierającym cyjanowodór).

Lekarze analizujący jego życie sugerują, że ataki szału, halucynacje i słynne obcięcie ucha mogły być spotęgowane przewlekłym zatruciem metalami ciężkimi. To tragiczny paradoks: kolory, które dawały mu ukojenie i pozwoliły stworzyć „Słoneczniki”, jednocześnie systematycznie niszczyły jego mózg.




- Dlaczego dziś to niemożliwe? - spytała Toffi


  - "Dziś branża artystyczna podlega rygorystycznym przepisom (takim jak REACH w UE). Farby są testowane pod kątem toksyczności, a niebezpieczne składniki zastąpiono bezpiecznymi syntetykami. Etykiety zawierają ostrzeżenia, a pigmenty oparte na metalach ciężkich są wycofywane z powszechnego obrotu. Dawni mistrzowie nie mieli tego luksusu – dla nich piękno było dosłownie warte każdej ceny, nawet własnego życia."

Źródło: Rysunki.pl (Szczepan Sadurski)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj


✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj


🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj


⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj


Najnowszy blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki - "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

PRZESADNA MIMIKA TWARZY

Holenderscy portreciści złotego wieku uwielbiali malować przesadną mimikę twarzy Rembrandt i Vermeer sprawili, że twarze stały się żywe i pe...