Translate

poniedziałek, 1 czerwca 2026

JAK ZOSTAĆ BANKRUTEM BEZ WYSIŁKU

 

Wiliam Hogarth - " A Rake`s Progress"


William Hogarth namalował cykl „A Rake's Progress” – czyli „Postępy hulaki” – i ja przy tym obrazie (nr 7) poczułam ogromną ulgę.

Wprawdzie moje nogi przypominały ostatnio dwa dobrze napompowane balony, ale przynajmniej nie siedzę w więzieniu za długi. A mogło być różnie.

Bo spójrzcie na tego biedaka – Toma Rakewella. Siedzi w celi, totalnie oszołomiony, a wokół niego istne cyrkowe przedstawienie:

Na scenie więziennej najbardziej rozczula mnie kobieta stojąca obok bohatera. 
Ona wygląda dokładnie tak, jak wygląda każda osoba, która wcześniej mówiła:

"Nie rób tego."
a potem musi pomagać usuwać skutki.

Czyli krótko mówiąc:
żona.

Mężczyźni mają niezwykły talent do podejmowania decyzji, które później kobiety próbują naprawiać.
Oczywiście nie wszyscy.
Mój mąż na przykład zamiast trwonić majątek kupuje mi buty na opuchnięte stopy.

Ale nawet święta cierpliwość ma swoje granice. Prawa dłoń żony zacisnęła się w pięść i nie wygląda na to, żeby planowała nią głaskać mężusia po głowie.


Jakaś dama właśnie zemdlała na widok rozpustnika. Podejrzewam, że nie z zachwytu. Prawdopodobnie przyszła po alimenty

Alchemik próbuje sprzedać mu sposób na zamianę ołowiu w złoto (bo Tomek najwyraźniej jeszcze nie dość się naciął).

Z lewej strony pojawił się chłopak z kuflem.

Nie wiem, czy przyszedł pocieszać więźnia, czy przypomnieć mu, kto finansował poprzednie spotkania towarzyskie.

A strażnik czeka na kasę.

I wiecie co jest najśmieszniejsze?

Ten facet roztrwonił ogromny majątek, przegrał wszystko w karty, utrzymywał kochanki, kupował luksusy… a niejedna z nas roztrwoniła pieniądze na książki, laptopy, rośliny , kolejny sweter „bo był w promocji”, na groomera dla swojego psa ( zamiast na fryzjera i kosmetyczkę dla siebie)

Różnica jest taka, że on siedzi w Fleet Prison, a my tylko w domu nad nierozpakowanymi paczkami z Allegro i udajemy, że „to inwestycja w rozwój osobisty."
A celą więzienną dla nas jest... saldo na koncie.

Patrzę na Toma Rakewella i dochodzę do wniosku, że życie jednak było dla mnie łaskawe.

Nie siedzę w więzieniu.

Nie mam wierzycieli.

Nikt nie odrzucił mojego rękopisu.

Żona nie grozi mi pięścią.

Co prawda nogi czasami puchną.

Ale od tego mam podnóżek.

Mam też buty kupione przez męża.

I samego męża

A Tom Rakewell miał tylko alchemika.

I chyba właśnie tu popełnił największy błąd

Tak naprawdę ten post nie jest ani o Hogarthcie, ani o Tomie Rakewellu.

To opowieść o tym, że po 55 latach małżeństwa zaczyna się doceniać rzeczy naprawdę cenne.

Na przykład szlachetnego męża.

Zwłaszcza gdy zamiast alchemicznych recept na złoto przynosi żonie buty na opuchnięte stopy.

I z tym trudno polemizować.

Ale jeśli ktoś ma inne doświadczenia — komentarze do dyspozycji


<><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z lenistwem veny. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję   -najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki . link tutaj


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

PRZESADNA MIMIKA TWARZY

Holenderscy portreciści złotego wieku uwielbiali malować przesadną mimikę twarzy Rembrandt i Vermeer sprawili, że twarze stały się żywe i pe...