![]() |
Jean Claude Richard, opat Saint-Non (postać fantazyjna) |
Patrzę na ten portret i mam ochotę zapytać:
„Proszę pana, czy pan aby na pewno jest opatem, czy tylko bardzo chce nim wyglądać?”
Jean Claude Richard, opat Saint-Non, spogląda na nas z miną człowieka, który właśnie otrzymał tytuł szlachecki, trzy kochanki i własny pałac – wszystko naraz.
Ten wielki, biały, koronkowy kołnierz wygląda jak połączenie kołnierza elżbietańskiego z serwetką komunijną. Płaszcz w kolorze morskiej zieleni z pomarańczowymi akcentami krzyczy: „Jestem artystyczną duszą!”. A rękawiczki… no cóż, rękawiczki sugerują, że pan opat raczej nie zamiatał klasztornych korytarzy.
Całość sprawia wrażenie, jakby ktoś powiedział:
„Masz być duchownym, ale zróbmy z ciebie gwiazdę rocka XVII wieku.”
Wyobrażam sobie, jak opat Saint-Non wstaje rano, patrzy w lustro i mówi do służącego:
„Dzisiaj czuję się… barokowo. Podaj mi ten zielono-pomarańczowy płaszcz i największy kołnierz, jaki mamy. Muszę wyglądać duchowo, ale z klasą.”
I wiecie co?
Udało mu się.
Wygląda jak człowiek, który jednocześnie odprawia mszę i flirtuje z muzami.
To nie jest portret skromnego sługi Bożego.
To jest portret człowieka, który bardzo chciałby, żeby wszyscy myśleli, że jest skromnym sługą Bożym… ale w limitowanej edycji.
Fragonard (lub ktoś z jego otoczenia) uchwycił coś genialnego:
moment, w którym ktoś gra rolę swojego życia – i robi to z pełnym przekonaniem.
A my?
My tylko patrzymy i uśmiechamy się pod nosem.
Bo każdy z nas czasem zakłada taki „wielki koronkowy kołnierz” – metaforycznie rzecz ujmując.
<><><><><><><>
⚓ Moja blogowa flotylla:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz