Translate

niedziela, 12 lipca 2026

WIECZÓR PRZY ŚWIECY, CZYLI JAK STRACIŁEM MAJĄTEK ZA TRZY ASY


Szulerzy by Feliks Pęczarski

- Która godzina ? - pyta żona męża.

- Nie wiem, ale siądź spokojnie, mamy czas - posłuchaj, serdeńko - odpowiada mąż.

Nie wiem, kto wymyślił powiedzenie „szczęście sprzyja odważnym”. Podejrzewam, że był to człowiek, który nigdy nie grał w karty z wujkiem Stefanem.

Wujek Stefan miał twarz człowieka uczciwego. Tak uczciwego, że gdyby zgubił cudzy portfel, najpierw sprawdziłby jego zawartość, żeby mieć pewność, komu oddać. Miał też spojrzenie niewiniątka oraz palce szybsze niż rozum większości uczestników rodzinnych spotkań.

Pewnego wieczoru siedzieliśmy przy stole oświetlonym jedną świecą. Świeca była stara, chybotliwa i najwyraźniej współpracowała z wujkiem. Kiedy tylko próbowałem przyjrzeć się kartom, płomień zaczynał tańczyć jak szalony, rzucając cienie większe od moich szans na wygraną.

— Gramy dla przyjemności — oznajmił wujek.

To zdanie powinno mnie było zaniepokoić. Zwykle ludzie grają dla pieniędzy, emocji albo zemsty. Dla przyjemności grają tylko ci, którzy znają wynik przed rozdaniem.

Po drugiej stronie stołu siedział sąsiad Franek. Uśmiechał się szeroko i co chwilę przykładał rękę do ucha, jakby nasłuchiwał instrukcji z zaświatów.

— Co robisz? — spytałem.

— Nic — odpowiedział zbyt szybko.

„Nic” okazało się sygnałem dla wujka Stefana. Gdy Franek drapał się za lewe ucho, oznaczało to króla. Prawe ucho oznaczało damę. Pociągnięcie za nos było waletem. Na szczęście nie ustalili znaczenia dla kichnięcia, bo sezon alergiczny mógłby całkowicie zrujnować rozgrywkę.

Gra trwała. Przegrywałem metodycznie i z coraz większym profesjonalizmem.

Najpierw straciłem drobne.

Potem zegarek.

Następnie godność.

Przy ostatnim rozdaniu zostało mi już tylko poczucie własnej wartości, ale ono najwyraźniej nie miało dużej wartości rynkowej.

Wujek spojrzał na swoje karty i uśmiechnął się tak szeroko, że przez chwilę obawiałem się o integralność jego policzków.

— Va banque! — zawołał.

Odpowiedziałem równie odważnie:

— Sprawdzam.

To był błąd człowieka, który jeszcze wierzy w sprawiedliwość świata.

Wujek wyłożył trzy asy.

Franek wydał z siebie dźwięk przypominający zachwyt i ulgę jednocześnie.

A wtedy zauważyłem, że jeden z asów wygląda podejrzanie świeżo. Jakby jeszcze godzinę wcześniej był dwójką pik.

Zapadła cisza.

— Stefanie... — zacząłem.

— Tak?

— Czy ty oszukujesz?

Wujek spojrzał na mnie z autentycznym oburzeniem.

— Oczywiście, że nie.

— A te sygnały?

— Jakie sygnały?

— Drapanie się po uszach!

— Człowieku, Franek ma pięćdziesiąt lat. W tym wieku wszystko swędzi.

Musiałem przyznać, że argument był mocny.

Wróciłem do domu biedniejszy o kilka złotych, zegarek i złudzenia. Ale bogatszy o doświadczenie.

Teraz będę się trzymał jednej zasady : jeśli przy karcianym stole dwie osoby uśmiechają się do siebie bardziej, niż do własnych małżonków, nie siądę do gry.

Zwłaszcza jeśli świeca wygląda na wspólnika.

- O, nie, mój skarbie! - Ty już nigdy nie siądziesz do stołu z szulerami, ok?

     - .......

<><><><><><><><><><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:


💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z lenistwem veny. tutaj

 W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

 Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję   -najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki . link tutaj

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

"JESZCZE TYLKO JEDEN ROZDZIAŁ", CZYLI PORANNY PARALIŻ KSIĄŻKOWY W WERSJI RETRO

art by Albert Anker    Drodzy Czytelnicy!  Ten obraz dzisiaj prezentowany, powinien stać się oficjalnym hymnem wszystkich osób dotkniętych ...