![]() |
| Adriaen Brouver - "Bójka o grę w kości" |
Gdy na moim blogu panuje niedzielny spokój, zapach domowego rosołu i rodzinna sielanka, Adriaen Brouwer zaprasza nas do XVII-wiecznej gospody, gdzie kultura osobista właśnie wyleciała przez okno. Spójrzcie na tę trójkę. Spotkali się na szybką, niewinną partyjkę gry w kości, ale coś poszło bardzo nie po ich myśli.
W centralnym punkcie bije się dwóch dżentelmenów. Ten w błękitnym kubraku z dołu właśnie zbiera potężny cios pięścią prosto w szczękę, a jego mina to podręcznikowy przykład niedowierzania i bólu. Mało tego – ten z góry, z rozwichrzoną czupryną, nie tylko go okłada, ale w drugiej ręce trzyma ciężki, gliniany dzbanek z piwem, gotów zamienić go w argument ostateczny.
Z tyłu trzeci kompan próbuje ich rozdzielać, chwytając napastnika za różowy rękaw, ale umówmy się – robi to z gracją i zaangażowaniem kogoś, kto po prostu boi się, że zaraz sam dostanie rykoszetem.
A stół?
To czysty chaos!
Kości rozrzucone, wielki gliniany dzban na dole przewrócony, a luksusowy trunek rozlewa się strumieniami po podłodze. Katastrofa towarzyska w pełnym wydaniu.
A o co poszło?
Prawdopodobnie jeden z nich rzucił potrójną szóstkę, a drugi oskarżył go o to, że kości były fałszowane lub... że zjadł ostatni kawałek niedzielnego ciasta bez pytania! W barokowej knajpie powód do bijatyki zawsze się znalazł.
Morał z tego płótna płynie bezcenny: jeśli planujecie niedzielne gry planszowe z rodziną lub mężem, lepiej schowajcie z zasięgu ręki ciężkie naczynia kuchenne, a zamiast kości – rzucajcie po prostu miłe słowa. Wtedy Wasza uczta na pewno zakończy się w znacznie bardziej pokojowym nastroju!
<><><><><><><><><><><><><><><>⚓ Moja blogowa flotylla:
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz