![]() |
| "Zaskoczony mężczyzna" by Joos van Craesbeeck |
Ambroży był człowiekiem spokojnym. Tak spokojnym, że kiedy sąsiadowi uciekła świnia i zjadła mu pół kapusty, powiedział tylko:
– No cóż, bywa.
Kiedy grad wybił szyby w oranżerii, westchnął:
– Przynajmniej będzie przewiew.
Kiedy zaś jego siostrzeniec Franek wpadł do stawu, wyszedł cały w zielonych glonach i oznajmił, że odtąd będzie hodował karasie w wannie, pan Ambroży odrzekł jedynie:
– Byle nie w mojej.
Jednak pewnego letniego popołudnia nawet jego spokój został wystawiony na ciężką próbę.
Wyszedł do sadu obejrzeć czereśnie. Drzewo uginało się od owoców. Ambroży zatarł ręce.
– Jeszcze tydzień – mruknął. – I będzie piękny zbiór.
W tej samej chwili usłyszał chrzęst gałęzi.
Spojrzał w górę.
Na samym czubku czereśni siedział Franek.
To jeszcze nie było najgorsze.
Obok Franka siedziała koza.
To również nie było najgorsze.
Najgorsze było to, że koza miała na nosie okulary pana Ambrożego, a Franek czytał jej na głos fragmenty atlasu roślin leczniczych.
– Co... wy... robicie? – wykrztusił właściciel sadu.
– Prowadzimy edukację – odparł Franek.
Koza meknęła z godnością.
– Ona zamierza zostać zielarką.
Pan Ambroży poczuł, że świat oddala się od zdrowego rozsądku.
– A moje czereśnie?
– Zostały przeznaczone na stypendium naukowe – wyjaśnił chłopiec.
– Jakie stypendium?!
– Dla kozy.
Zapadła cisza.
Wtedy koza zdjęła okulary, spojrzała na Ambrożego i zjadła ostatnią czereśnię.
Właśnie w tej chwili ktoś namalował jego portret.
I dlatego po dziś dzień patrzy na nas z obrazu z miną człowieka, który zobaczył coś tak niedorzecznego, że nie znalazł na to ani jednego rozsądnego słowa.
Tylko otworzył usta i już tak został. 😄
![]() |
| "Zaskoczony mężczyzna" by Joos van Craesbeeck (detal) "Portret człowieka, który właśnie usłyszał od kozy " to nie jest tak, jak pan myśli |
Najbardziej lubię te obrazy, które wymykają się uczonym interpretacjom i zaczynają żyć własnym życiem. Wystarczy jedno skojarzenie, jeden żart, jedna wymyślona historia. Potem nie da się już wrócić do punktu wyjścia. Tak jest i tym razem. Wiem, że patrzę na siedemnastowieczne malowidło, ale gdzieś poza kadrem nieodmiennie widzę kozę, która właśnie powiedziała coś bardzo podejrzanego. A mina bohatera świadczy o tym, że miał pełne prawo jej nie uwierzyć.
<><><><><><><><><><><><><><><>
⚓ Moja blogowa flotylla:


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz