![]() |
| Jan Steen, Kobieta zakładająca pończochę, XVII w. |
Jan Steen, mistrz holenderskiego realizmu i domowego chaosu, znowu trafił w punkt.Oto scena, którą zna każda kobieta od wieków: poranna walka z pończochą.
Pani domu siedzi na krześle w samej halce i futrzaną narzutką (bo przecież trzeba wyglądać dostojnie nawet w negliżu), i z wielką koncentracją naciąga czerwoną pończochę.
A w jej głowie właśnie odbywa się taki mniej więcej monolog:
"No pięknie… znowu się skręciła. Dlaczego prawa zawsze idzie jak po maśle, a lewa zachowuje się jakby miała osobowość borderline?
Ostrożnie… delikatnie… nie zaciągnąć… O MATKO, ZA DUŻO!
Dlaczego ta pończocha jest taka długa? Czy ja mam nogi flaminga?!
Gdzie jest ta druga? Nie mów, że znowu poszłam spać tylko w jednej…
O Boże, jestem w połowie ubrana i już mam kryzys egzystencjalny.
A ten pies w łóżku śpi jak zabity. Oczywiście. On nie musi walczyć z pończochami. On ma futro wbudowane."
W tle pies śpi spokojnie, nieświadomy dramatu, który rozgrywa się tuż obok.
Steen uwielbiał takie sceny – intymne, trochę nieporządne, pełne ludzkich słabości. Bo właśnie w takich momentach jesteśmy najbardziej prawdziwi:
z jedną pończochą naciągniętą do połowy, z potarganymi włosami i wewnętrznym monologiem godnym Oscara.
Minęło prawie 400 lat, a nic się nie zmieniło.
Nadal walczymy z pończochami, rajstopami i tym przeklętym „gdzie jest druga?”.
Tylko teraz robimy to przy świetle telefonu i z jeszcze bardziej kreatywnym słownictwem.
<><><><><><><><><><><><><><><>⚓ Moja blogowa flotylla:

Ja po prostu myślę, że jej było zimno. Sypialnia mogła być niewystarczająco dogrzana.
OdpowiedzUsuńTo może być jedna z przyczyn, sypialnie dogrzewało się, dopiero po rozpaleniu w kominku, jeśli ktoś wcześniej dostarczył drwa do domu. Ale jak tu wyjść do drewutni kompletnie nie ubraną? Ci, co stać ich na służkę, to dopiero maja dobrze..
Usuń