![]() |
| art by Pavel Penkovsky |
Nie wiem, dlaczego dziś nie wstała. Może po prostu nie miała ochoty. Może była zmęczona. Może wydarzyło się coś, o czym nie chciała nikomu opowiadać.
A może ten fotel był od dawna jej miejscem i właśnie tutaj, przy niewielkim stoliku nakrytym białym obrusem, najlepiej układało jej się myśli.
Siedziała nieruchomo. Dłonie splotła blisko twarzy. Głowę lekko pochyliła. Czarny kapelusz rzucał cień na oczy.
Na stole stały kwiaty.
Ktoś je przyniósł? Sama zerwała je wcześniej w ogrodzie? A może stały tam od kilku dni i właśnie zaczynały przekwitać?
Nie wiadomo.
Właściwie na tym obrazie bardzo wielu rzeczy nie wiadomo. I może dlatego tak długo chce się na niego patrzeć.
Przy jej nogach były dwa psy. Nie pytały. Pies nigdy nie zaczyna rozmowy od:
— Co ci jest?
Nie mówi:
— Nie przejmuj się.
Nie zapewnia:
— Wszystko będzie dobrze.
Nie próbuje znaleźć właściwych słów, kiedy właściwych słów po prostu nie ma.
Jeden z psów podszedł bliżej. Popatrzył na nią. Może czekał na spacer. Może liczył na kawałek czegoś ze stołu. A może wyczuł to, czego człowiek siedzący po drugiej stronie pokoju jeszcze by nie zauważył. Że dzisiaj trzeba być trochę bliżej.
Drugi przytulił się niemal do jej kolan.
I tyle. Żadnych pytań. Żadnych rad. Żadnego pocieszania na siłę.
Jestem. Tylko tyle. A może aż tyle.
Patrzę na tę kobietę i próbuję odgadnąć jej historię.
Elegancki strój mówi, że być może skądś wróciła. Kapelusz wciąż ma na głowie. Fotel stoi przy stole, jakby jeszcze przed chwilą ktoś siedział naprzeciwko.
Może czeka. Na kogo? A może właśnie przestała czekać?
Malarz nam tego nie powiedział. Zostawił kobietę, kwiaty, pustą przestrzeń przy stole i dwa psy. Resztę musimy dopowiedzieć sami. I chyba nie chcę dopowiadać zbyt wiele. Bo najbardziej porusza mnie właśnie to, czego na obrazie prawie nie widać.
Cisza pomiędzy nimi.
Człowiekowi cisza często ciąży. Kiedy siedzimy obok kogoś smutnego, natychmiast próbujemy ją czymś zapełnić. Słowem. Pytaniem. Radą. Pocieszeniem.
Pies tego nie robi. Pies potrafi usiąść przy człowieku i uznać, że jego obecność wystarczy.
Może dlatego czasem powierzamy zwierzętom rzeczy, których nie umiemy powiedzieć ludziom.
Nie dlatego, że oczekujemy odpowiedzi. Właśnie przeciwnie. Dlatego, że jej nie oczekujemy.
Kobieta nadal siedzi. Jeden pies patrzy. Drugi trwa przy jej nogach. Za chwilę może wstanie. Może zdejmie kapelusz. Może pogłaszcze któregoś po głowie i powie:
— No dobrze. Chodźmy.
A może pozostaną tak jeszcze długo.
Nie szkodzi. Dzisiaj nigdzie nie trzeba się spieszyć. I niczego nie trzeba tłumaczyć.
Czasami najpiękniejszą rzeczą, jaką można powiedzieć drugiemu stworzeniu, jest milczące:
„Nie musisz nic mówić. Zostanę."
<><><><><><><><><><><><><><><>
⚓ Moja blogowa flotylla:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz