Translate

piątek, 18 września 2026

KROKODYLE ŁZY MECENASA I ANIELSKI SPOKÓJ DAMY

Honore Daumier - "Adwokat"

Czy zdarzyło się Wam kiedyś oglądać spektakl, w którym aktor na scenie dawał z siebie absolutnie wszystko – płakał, krzyczał, rwał szaty – a Wy patrzyliście na to z boku z lekkim, ironicznym uśmieszkiem, doskonale wiedząc, że to tylko świetnie wyreżyserowana szopka? Jeśli tak, to wybitny francuski karykaturzysta Honoré Daumier utrwalił ten moment specjalnie dla nas! Spójrzcie na jego genialną grafikę, przedstawiającą dramatyczną scenę na dziewiętnastowiecznej sali sądowej.

Głównym bohaterem tego przedstawienia jest bez wątpienia pan adwokat w długiej, czarnej todze. Spójrzcie na tę ekspresję! Mecenas niemal wyskakuje ze swojej drewnianej ławki obrońców. Jego twarz jest wykrzywiona w grymasie głębokiej rozpaczy, oczy ma szeroko otwarte z przerażenia, a w dłoni kurczowo ściska białą chusteczkę, którą przed chwilą widowiskowo ocierał rzekome łzy. Szerokim gestem ramienia wskazuje na swoją klientkę, jakby krzyczał do sędziów: „Wysoki Sądzie! Spójrzcie na tę niewinną, udręczoną istotę! Serce mi pęka na pół!”. W tle siedzi rządek zaspanych, szarych widzów, którzy z nudów oglądają ten codzienny, prawniczy teatr.

A obok adwokata siedzi ona – oskarżona, elegancka, rudowłosa dama w pięknej, jasnej sukni. I w tym momencie cała powaga sądu pęka niczym bańka mydlana! Podczas gdy jej obrońca odgrywa dramat godny Szekspira i wylewa krokodyle łzy, kobieta siedzi z rękami spokojnie złożonymi na podołku. Na jej twarzy maluje się absolutny, nabożny wręcz spokój, okraszony niesamowicie sarkastycznym, ironicznym uśmieszkiem. Ona nie płacze, nie drży ze strachu przed wyrokiem. 

Mało tego – ta mina mówi jasno: 

Mój mecenas jest genialny, świetnie gra swoją rolę, a ja i tak jestem w stu procentach pewna uniewinnienia!”.

Daumier w mistrzowski sposób uczy nas dystansu do wszelkich życiowych „teatrzyków” i dramatów, które inni próbują wokół nas sztucznie rozdmuchać. Czasami, gdy ktoś w naszym otoczeniu zaczyna widowiskowo lamentować, rwać włosy z głowy i stroić miny pełne zadęcia – czy to z powodu „fikającego” komputera, czy małych codziennych potknięć – najlepsze, co możemy zrobić, to wziąć przykład z tej rudej damy. Usiądźmy wygodnie, uśmiechnijmy się sarkastycznie pod nosem i pamiętajmy: większość tych wielkich burz to tylko przedstawienie urządzane pod publiczkę. Czysty spokój i filiżanka dobrej kawy ( lub melisy) - to nasz najlepszy wyrok uniewinniający!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

BLOGOWANIE TO PIĘKNA PRZYGODA

 Poprosiłam SI, aby przedstawiła w ilustracji mój komunikat Nieważne, że nie jestem podobna do siebie. To najmniej istotne. Ale poczytajcie ...