by Auguste Toulmouche, 1886r.
Moi drodzy, kiedy wczoraj pisałam Wam o mojej nagłej, trawnikowej akcji ratunkowej z papużką falistą, nie sądziłam, że historia sztuki tak szybko odpowie na moje domowe rewolucje. Spójrzcie na to genialne płótno Auguste’a Toulmouche’a z 1866 roku. Przed nami dziewiętnastowieczna paryska influencerka, udrapowana w kilometry lśniącego, szafirowego jedwabiu, która postanowiła nawiązać nić porozumienia ze swoim egzotycznym pupilem.
Oficjalnie: to scena pełna wdzięku, luksusu i francuskiego szyku.
Prywatnie?
Każdy, kto choć raz miał w domu ptaka, widzi tu początek regularnej awantury domowej.
Dama wygina się w łuk z gracją godną baletnicy, wysuwa usta do słodkiego „dzióbka” i próbuje wydobyć od swojej białej kakadu chociaż jedno miłe słowo.
A papuga?
Spójrzcie na tę dumną, nastroszoną pozycję na mosiężnym stojaku. Ten ptak ma w głębokim poważaniu szafirową krynolinę swojej właścicielki. Jego mina mówi wyraźnie: „Możesz sobie stać w tych jedwabiach nawet do jutra, człowieku. Dopóki nie zobaczę tu solidnej porcji ziaren albo świeżego mlecza, nie mamy o czym rozmawiać. I w ogóle, co to za piskliwy ton?”.
Co więcej, ta bogato zdobiona, tapetowana oranżeria w tle za chwilę przejdzie prawdziwy test wytrzymałości. Każda szanująca się papuga doskonale wie, że te piękne, zielone liście egzotycznych palm aż proszą się o to, by obgryźć je z samych brzegów, a luksusowy, szafirowy materiał to idealny cel na... drobne, mało eleganckie niespodzianki akustyczno-higieniczne.
Morał z tego płótna płynie prosty i zaskakująco współczesny: niezależnie od tego, czy jesteś dziewiętnastowieczną damą w kreacji Haute Couture za tysiące franków, czy dumną autorką bloga w domowym dresie – w starciu z ptasim charakterem zawsze stoisz na straconej pozycji. One i tak zrobią dokładnie to, na co mają ochotę, a nam pozostaje tylko cierpliwie czekać, aż łaskawie odpowiedzą nam radosnym ćwierkaniem.
![]() |
| Nikt się po papugę nie zgłosił (ogłoszenie na lokalnej grupie w FB) JEST MOJA ❤️ |
Mijają lata, zmieniają się mody, krynoliny z szafirowego jedwabiu lądują w muzeach, a życie... i tak uparcie naśladuje sztukę. Gdy spojrzycie na mój domowy kącik, od razu zrozumiecie, o czym mówię. Francuski mistrz Toulmouche miał swoją paryską oranżerię, a ja mam swoją elegancką, brązową ladę, soczyście zielony kwiat doniczkowy robiący za domową dżunglę i piękne okno, przez które wpada popołudniowe światło.
Zamiast mosiężnego stojaka w salonie stanęła królewska, złota klatka kopułowa. A w niej? W niej rezyduje król trawnika we własnej osobie.
Bliskie spotkanie oko w oko ujawniło całą prawdę. Mój mały uciekinier okazał się rodowitym, dumnym dżentelmenem! Świadczy o tym jego zjawiskowa, lazurowo-niebieska woskówka nad dziobem, która idealnie kontrastuje z jego cytrynowym upierzeniem. Nie ma na sobie klasycznych fal – to arystokrata w gładkim, limonkowym garniturze. Siedzi na najwyższej żerdzi i patrzy na nas z góry z taką samą miną, jak ta dziewiętnastowieczna kakadu: dumny, bezpieczny i absolutnie świadomy tego, że właśnie owinął sobie cały dom wokół małego pazurka. Toffi wciąż nie może uwierzyć w ten nagły awans towarzyski naszego gościa, ale jedno jest pewne – ten szafirowo-złoty teatr codzienności dopisał swój własny, najpiękniejszy rozdział. Jest na tyle zazdrosna, że szczeka i domaga się atencji, kiedy tylko zwrócę się do papugi.
O tym, w jakich okolicznościach zauważyłam papugę spoglądając przez okno , napiszę jeszcze niebawem.
~~~~~~~~~~~~~~~~
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z lenistwem veny. tutaj
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj
🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj
⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz