![]() |
| art by Pierro Annigoni |
Patrząc na ten niezwykły portret autorstwa Pietro Annigoniego, nie sposób nie ulec wrażeniu, że obcujemy z tajemnicą. Włoski mistrz, zakochany w technikach renesansowych, stworzył dzieło, które doskonale balansuje na granicy dwóch skrajnych światów: chaosu i absolutnego wewnętrznego pokoju.
To idealny motyw do refleksji nad naszą własną codziennością:
Pokój w centrum burzy.
Pierwsze, co uderza w tym obrazie, to tło. Ognista, krwista czerwień, dynamiczne, drapieżne pociągnięcia pędzla i cienie ptaków zrywających się do lotu sugerują niepokój, pożar, a może życiową burzę. Jednak kobieta na pierwszym planie zdaje się tego w ogóle nie zauważać. Jej twarz jest uosobieniem łagodności i stabilności. To piękna metafora tego, że prawdziwy spokój nie zależy od tego, co dzieje się wokół nas, ale od tego, co nosimy w sercu.
Ciemny płaszcz jako tarcza.
Kobieta szczelnie owija się ciemną, niemal monolityczną szatą. Ten gest przypomina mi budowanie zdrowych granic. Świat wokół może płonąć od emocji, opinii i nagłych zmian, ale my mamy prawo otulić się ciszą, schować w swoim „płaszczu” i nie pozwolić, by zewnętrzny ogień strawił naszą tożsamość.
Być może pod jej sercem pulsuje już drugie życie.
Wymowne spojrzenie.
Jej oczy patrzą prosto na widza. Nie ma w nich lęku, nie ma wyzwania – jest za to głęboka, dojrzała świadomość samej siebie. To spojrzenie kogoś, kto wie, kim jest, zna swoją wartość i bezpiecznie osadził swoje życie na fundamentach, których żadna burza nie jest w stanie poruszyć.
„Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam.
Nie tak jak daje świat, Ja wam daję.
Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka”.
— Ewangelia wg św. Jana 14,27
<><><><><><><><><><><><><><><>
⚓ Moja blogowa flotylla:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz