Translate

niedziela, 9 sierpnia 2026

SERCE W DŁONI, TRUCIZNA W PUCHARZE

 Tym obrazem przedstawiam dzisiaj potęgę rozpaczy. 

"Ghismunda z sercem Guiscarda " - Francesco Furini


Są obrazy, przed którymi stajemy w głębokim milczeniu, rozdarci między estetycznym zachwytem a dreszczem przerażenia. Do takich dzieł niewątpliwie należy „Ghismunda z sercem Guiscarda” autorstwa siedemnastowiecznego florenckiego mistrza, Francesco Furiniego. Na pierwszy rzut oka widzimy piękną, zmysłową kobietę o alabastrowej skórze, spowitą w bogate barokowe tkaniny. Gdy jednak wzrok wędruje za jej nienaturalnie napiętym ramieniem, odkrywamy makabryczny detal: kobieta z siłą wyciska ludzkie serce wprost do metalowej czary.

   Kim jest ta postać i skąd w tym intymnym, mrocznym kadrze wziął się tak drastyczny motyw?

  Aby w pełni zinterpretować to dzieło, musimy cofnąć się do XIV wieku, a dokładniej do pierwszej opowieści czwartego dnia „Dekameronu” Giovanniego Boccaccia. Ghismonda (w tradycji angielskiej znana jako Sigismunda) była córką księcia Tankreda z Salerno. Zakochana bez pamięci w ubogim dworzaninie Guiscardzie, postanowiła poślubić go w tajemnicy. Kiedy zazdrosny i apodyktyczny ojciec odkrył ten potajemny związek, kazał zamordować młodzieńca, a jego wyrwane serce wysłał córce w złotym pucharze jako okrutny dar.

   Furini uchwycił moment absolutnie graniczny – sekundę przed ostateczną katastrofą. Ghismunda nie płacze histerycznie. Jej twarz wyraża głębokie skupienie, niemal transową rezygnację połączoną z żelazną determinacją. Sposób, w jaki wyciska krew z serca ukochanego, jest jej ostatnim aktem intymności i buntu przeciwko tyranii ojca. Wiemy, co wydarzy się za chwilę – do pucharów z krwią i łzami doleje truciznę, wypije miksturę i umrze, łącząc się z Guiscardem w śmierci.

   Malarz po mistrzowsku posłużył się tu techniką chiaroscuro, czyli głębokim światłocieniem. Ciemne, nieprzeniknione tło potęguje klaustrofobiczną atmosferę i izoluje bohaterkę od reszty świata. Światło pada ostro na jej odkryte ramię i pierś, co w epoce baroku wywoływało skrajne emocje – to niezwykłe połączenie erotyzmu z motywem śmierci stało się zresztą znakiem rozpoznawczym Furiniego. Blask wydobywa też naczynie i bezwzględny uścisk dłoni, skupiając całą uwagę widza na tragedii.

   „Ghismunda” to nie tylko ilustracja literackiej noweli. To uniwersalny i poruszający obraz psychologicznego portretu kobiety, która w obliczu straty traci wszystko, oprócz własnej godności i wolnej woli. Furini pokazuje nam, że miłość potrafi być równie piękna, co niszczycielska.

Opis jest czysto obiektywny, bo trudno umniejszać umiejętnościom artysty, ale ze względu na brutalność sceny, trudno wywołać u mnie zachwyt kunsztem malarza. Scena wywołuje we mnie niepokój.  

<><><><><><><><><><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:


💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z lenistwem veny. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję   -najnowszy  blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki . link tutaj

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

BLOGOWANIE TO PIĘKNA PRZYGODA

 Poprosiłam SI, aby przedstawiła w ilustracji mój komunikat Nieważne, że nie jestem podobna do siebie. To najmniej istotne. Ale poczytajcie ...