![]() |
| Kobieta owinęta w szal by Vincete Palmaroli y Gonzalez, ok.1875-1880 |
Obraz wygląda, jakby artysta właśnie odłożył pędzel.
Tło jest jeszcze surowe, czerwonobrązowe, prawie niedokończone. Kobieta siedzi lekko pochylona, owinięta w jasny, miętowo-biały szal, który spływa jej po ramionach jak ochronna warstwa. Czarna spódnica tonie w cieniu. Twarz ma pochyloną, spojrzenie skierowane gdzieś w dół, do środka.
Nie pozuje.
Nie uśmiecha się do widza.
Po prostu jest.
I właśnie to mnie w niej najbardziej porusza.
Wydaje się, jakby na chwilę wyszła z gwaru, z rozmów, z oczekiwań… i zapadła w siebie. Szal nie jest tu ozdobą. Jest schronieniem. Czymś, co pozwala jej na chwilę nie być „dla kogoś”, tylko dla siebie.
Patrząc na ten szkicowy, niedopowiedziany obraz, mam wrażenie, że Palmaroli złapał nie pozę, lecz stan.
Stan zawieszenia.
Stan, w którym człowiek jeszcze nie zdecydował, czy wrócić do świata, czy zostać jeszcze chwilę w tej ciszy.
Lubię takie niedokończone obrazy.
Bo zostawiają nam miejsce.
Nie narzucają historii – pozwalają nam ją dopowiedzieć.
Kim jest ta kobieta?
Czy właśnie dostała wiadomość, która wszystko zmienia?
Czy tylko zmęczyła się dniem i na moment zamknęła się w sobie?
A może po prostu lubi siedzieć tak, owinięta, i nie musieć niczego wyjaśniać?
Nie wiem.
I dobrze.
Bo czasem najpiękniejsze w sztuce jest właśnie to, czego artysta nie dokończył…
a my, patrząc, dokańczamy po cichu we własnym sercu.
~~~~~~~~~~~~~~~~
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z lenistwem veny. tutaj
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj
🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj
⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz