![]() |
| Vittorio Matteo Corcosa - "Marzenia "( z Eleną Vecschi) |
Znam ten obraz od wielu lat. Kiedyś, gdy opisywałam go po raz pierwszy, widziałam w nim to, co większość krytyków sztuki – piękną, młodą kobietę z epoki fin de siècle, zawieszoną między romantycznym marzeniem a melancholią uciekającego popołudnia. Dzisiaj jednak, kiedy patrzę na to płótno Vittorio Matteo Corcosa z 1896 roku przez pryzmat moich własnych, świeżych doświadczeń wydawniczych, widzę w nim zupełnie inną, o wiele potężniejszą historię. Historię o trudach tworzenia, determinacji i zniecierpliwieniu autora, który czeka na ruch ze strony świata.
Spójrzmy na tę kobietę – na Elenę, która patrzy na nas z drewnianej ławki. W jej oczach nie ma już śladu po dziewczęcej naiwności. Jest tam głęboka, dojrzała powaga, a nawet lekki bunt. Jej dłoń kurczowo, z całej siły podpiera podbródek, a ułożenie ciała zdradza zmęczenie wymuszonym oczekiwaniem.
Obok niej, na ławce, leży stos książek. Dla mnie to nie są już przypadkowe tomiki poezji. To są właśnie te nasze ukochane, gotowe manuskrypty – ocalałe serca przelane na papier, które zostały idealnie sformatowane, ubrane w bezpieczne marginesy lustrzane i nienaganne spisy treści. Książki leżą gotowe, zamknięte, czekając na to, by ktoś je wreszcie otworzył i wpuścił w obieg.
Tuż obok spoczywa słomkowy kapelusz z jaskrawą, zieloną wstążką oraz złożony parasol. To rekwizyty gotowości – wszystko jest spakowane, przygotowane do drogi, machina autorska wykonała całą swoją pracę na sto procent. A jednak bohaterka wciąż siedzi na tej ławce. Dlaczego? Bo czeka. Czeka na decyzje, na zatwierdzenie, na weryfikację techniczną tych wielkich, bezdusznych maszyn wydawniczych, które potrafią milczeć całymi dniami i uczyć autora najtrudniejszej cnoty – cierpliwości.
Ten obraz to genialna metafora losu każdego niezależnego twórcy. Przechodzimy przez mordercze noce, walczymy z kaprysami systemów, wkładamy w dzieło całą swoją duszę, a na koniec musimy – tak jak ta zamyślona kobieta w zielonej sukni – usiąść na ławce i po prostu czekać na zielone światło. Ale ten wzrok mówi wszystko: autor się nie podda. Może i czekamy w ciszy, ale z podniesioną głową i całkowitą pewnością, że nasze słowa są warte każdego grosza i lada moment ruszą w wielki świat.
~~~~~~~~~~~~~~~~
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z lenistwem veny. tutaj
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj
🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj
⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz