Translate

poniedziałek, 6 kwietnia 2026

WESOŁE TOWARZYSTWO NA TARASIE

 Mój Drogi Gościu, jeśli jesteś pierwszy raz na tym blogu , proszę, zapoznaj się z moją instrukcją


🛠️ Instrukcja obsługi „Oka na obraz”

Zdejmij krawat i powagę – tutaj arcydzieła nie gryzą, one puszczają oko. 😉
Zapomnij o datach – nieważne, kiedy malarz żył, ważne, czy jego model ma dziś minę jak Ty przed poranną kawą. ☕
Eklerki mile widziane – okruchy na klawiaturze to jedyne dopuszczalne ślady zwiedzania. 🍰
Patrz sercem, nie podręcznikiem – jeśli w wielkiej sztuce widzisz instrukcję profesjonalnego lenistwa... to znaczy, że czytasz idealnie! ✨

~~~~~~~~~~~~~~~~


Jan Steen 
Wesołe Towarzystwo na Tarasie
1670

Jan Steen specjalizował się w autoironicznych przedstawieniach własnego, niesfornego domu. Ten obraz koncentruje się na zachęcającej postaci jego żony, która patrzy na widza z pustym kieliszkiem wina w dłoni. Steen, z twarzą zaczerwienioną od alkoholu i w komicznym kapeluszu na głowie, siedzi po lewej stronie; obok niego, z kiełbasą w czapce, siedzi fikcyjna teatralna postać - Hans Worst. Do dziś w Holandii „dom Jana Steena” pozostaje przysłowiowym symbolem nieporządku i rozwiązłości.
 https://www.metmuseum.org/art/collection/search/4

~~~~~~~~~~~~~~~~
⚓️ Moja blogowa flotylla – wybierz swój pokład:🧼 
Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy (oraz eklerki!)

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania, modlitwa i rozmowy z Archaniołami.

🎨 Oko na obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, filozofia i niekonwencjonalne spojrzenie na płótno. 

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „samotny biały żagiel”, czyli rymowana kraina dla dzieci i tych, którzy z bajek nigdy nie wyrośli.



KULISY PRACY DZIEWCZYNY Z PERŁĄ

Mój Drogi Gościu, jeśli jesteś pierwszy raz na tym blogu , proszę, zapoznaj się z moją instrukcją


🛠️ Instrukcja obsługi „Oka na obraz”

Zdejmij krawat i powagę – tutaj arcydzieła nie gryzą, one puszczają oko. 😉
Zapomnij o datach – nieważne, kiedy malarz żył, ważne, czy jego model ma dziś minę jak Ty przed poranną kawą. ☕
Eklerki mile widziane – okruchy na klawiaturze to jedyne dopuszczalne ślady zwiedzania. 🍰
Patrz sercem, nie podręcznikiem – jeśli w wielkiej sztuce widzisz instrukcję profesjonalnego lenistwa... to znaczy, że czytasz idealnie! ✨

🌾✨

   Wszyscy patrzą na mnie i widzą „subtelność”, „tajemnicę” i „perłowy blask”. Serio? Gdybyście wiedzieli, co działo się za kulisami w pracowni Vermeera, Wasze spojrzenie na barok zmieniłoby się na zawsze. Sesja u Jana to nie była sztuka – to była regularna tortura z elementami gimnastyki artystycznej.


   Oto brutalna prawda o tym, jak powstawało to „arcydzieło”:

  Lekcja anatomii (i grawitacji): Spójrzcie na tę słynną perłę. 



Wygląda lekko? Ta „ozdoba” waży tyle, że po kilku godzinach moje lewe ucho stało się o równe 2 cm dłuższe od prawego. Przysięgam, w pewnym momencie bałam się, że kolczyk wygra z grawitacją i wyląduje z hukiem na podłodze, zabierając ze sobą połowę mojej głowy.

  Zmysłowość czy... pragnienie? 
Moje rozchylone usta, które tak zachwycają krytyków, to nie jest żadna kokieteria. To efekt skrajnego przesuszenia gardła po trzech godzinach siedzenia w bezruchu bez grama wody! Vermeer krzyczał: „Nie zamykaj buzi, to dodaje życia!”, a ja w myślach układałam listę obelg, których nie mogłam wypowiedzieć, bo bałam się, że język mi pęknie jak stara farba. trzech godzinach w kąciku moich warg zaczęła się zbierać drobna pajęczyna.

  Świetlista cera (a raczej pot): To, co bierzecie za „mistrzowskie operowanie światłem” i „młodzieńczy blask”, to najzwyklejszy pot. W pracowni było bite 30 stopni, a ja byłam owinięta tym turbanem jak egipska mumia. Do tego ten kąt patrzenia przez ramię... Powiem Wam tyle: od 1665 roku regularnie odwiedzam fizjoterapeutę w zaświatach, bo mój kark do dziś nie wrócił do normy.

Zanim zachwycisz się czyimś „świetlistym wyglądem”, sprawdź, czy ta osoba po prostu nie stoi od trzech godzin pod lampą, marząc o szklance zimnej wody i maści na ból kręgosłupa.

Patrzę na Was dalej – i tak, widzę, że znowu robicie mi zdjęcie z fleszem. Litości, moje ucho i tak już ledwo się trzyma!
...............................
Warto jeszcze kliknąć w poniższy link:

tutaj link do video

...............................
Gdybym jeszcze nie znużyła Cię, drogi Gościu , to mam :
Bonus dla cierpliwych: 


⚓ Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy.

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami.

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia.

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli.


niedziela, 5 kwietnia 2026

SZTUKA NA WYSOKIM OBCASIE, CZYLI... SZAFIROWY DYLEMAT KOPCIUSZKA



Zapomnijcie na chwilę o zakurzonych muzeach!
 
Dziś w moim Salonie dowód na to, że natchnienie nie wybiera – czasem nie przychodzi w kłębach chmur, ale przyjeżdża w luksusowym pudełku od Aquazzury.


  Spójrzcie na to zdjęcie: 105 milimetrów szafirowej szpilki, błękitna tafta i... bose stopy. Czy to nowoczesny Kopciuszek, który po prostu nie dał rady dobiec do karety? 

  A może kobieta, która jest zbyt mądra, by gubić buty dla kogoś, kto nie potrafi za nią nadążyć?

  Dla tych z Was, którzy kochają piękno w każdej formie, przygotowałam dzisiaj świąteczny prezent – małą, szafirową opowieść o tym, dlaczego czasem lepiej trzymać oba pantofelki kurczowo w dłoni..

<><><><><><><>

Schodzę ze schodów, choć bal wciąż jeszcze trwa,
Szum tafty błękitnej jak oceanu głębia.
W moich dłoniach szafir i splot kryształów drga,
A serce... serce wciąż kogoś nie dostrzega.

To nie są szklane pantofelki z dawnej bajki,
To sen u tkany z PCV, z milimetrów szpilki.
Slingbacki lśnią tęczą, jak hologram gładki,
Zatrzymane w dłoni – jak skradzione chwilki.

Dlaczego nie zostawiłam jednego na schodach?
Dlaczego kurczowo trzymam oba paski?
Może ta miłość, ta wielka przygoda,
Nie miała dziś twarzy, nie miała dziś maski?

Stoję boso, czując chłód posadzki lśniącej,
Gotowa do ucieczki, lecz z pełnym bagażem.
Może jeszcze nie czas na serce gorące?
Może wolę zostać w kręgu własnych marzeń?

Mój książę nie przyszedł, lub minął mnie w tłumie,
Więc niosę swój skarb – ten szafir i biele.
Bo nowoczesna kobieta doskonale rozumie:
Lepiej mieć oba buty, niż złudzeń zbyt wiele.

Poczekam. Sandały lśnią iryzującym blaskiem,
Gotowe na taniec, co dopiero się zdarzy.
Dziś wracam do domu z tym cennym zatrzaskiem,
By jutro znów wyjść... z nowym blaskiem na twarzy.

<><><><><>

"Bo w życiu nie chodzi o to, by za wszelką cenę zostać na balu. Czasem największą odwagą jest wyjście z niego boso, ale z pełnym bagażem własnych, nienaruszonych marzeń. Bo ten, na kogo warto czekać, rozpozna nas nawet bez pantofelka.”
 ⚓👠💙



„Drodzy Moi, w ten świąteczny czas życzę Wam odwagi, by czasem zdjąć szpilki i poczuć chłód ziemi pod stopami. Życzę Wam mądrości tego 'nowoczesnego Kopciuszka', który nie gubi siebie w tłumie i potrafi kurczowo trzymać swoje marzenia, dopóki nie spotka kogoś, kto zasługuje na ich blask. Niech ta muzyka i szafirowa opowieść będą dla Was chwilą pięknego zatrzymania.
Spokojnej, poetyckiej Niedzieli!”
~~~~~~~~
⚓ Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy.

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami.

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia.

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli.

sobota, 4 kwietnia 2026

DWÓCH GOŚCI, JEDEN GLOBUS I... SERNIK NA ZIMNO

 Mój Drogi Gościu, jeśli jesteś pierwszy raz na tym blogu , proszę, zapoznaj się z moją instrukcją



🛠️ Instrukcja obsługi „Oka na obraz”

Zdejmij krawat i powagę – tutaj arcydzieła nie gryzą, one puszczają oko. 😉
Zapomnij o datach – nieważne, kiedy malarz żył, ważne, czy jego model ma dziś minę jak Ty przed poranną kawą. ☕
Eklerki mile widziane – okruchy na klawiaturze to jedyne dopuszczalne ślady zwiedzania. 🍰
Patrz sercem, nie podręcznikiem – jeśli w wielkiej sztuce widzisz instrukcję profesjonalnego lenistwa... to znaczy, że czytasz idealnie! ✨
~~~~~~~~~~

by Johannes Moreelse
"Demokryt"                                      " Heraklit"



   Są takie obrazy, przy których człowiek mimowolnie zaczyna szukać ukrytej kamery. Dzisiaj na moim oku Johannes Moreelse i jego dwaj filozofowie, którzy wyglądają, jakby właśnie usłyszeli najlepszy dowcip stulecia.

1. Śmiech ponad podziałami (Oko na detal):
Jeden z nich, ten pochylony, niemal zanosi się śmiechem, wskazując palcem na globus.
To Demokryt. Według legendy śmiał się z ludzkiej głupoty i próżności. 


Johannes Moorelse - "Demokryt"

  Drugi, w zawadiackim berecie i z gołym ramieniem, wtóruje mu z błyskiem w oku. Wyglądają bardziej jak kumple z sąsiedztwa, którzy właśnie odkryli, że świat jest okrągły, niż jak poważni myśliciele.

Johannes Moreelse - "Heraklit"

   2. Gołe ramię i beret – barokowy styl „casual”:
Zwróćcie uwagę na ten strój. Rozchełstana koszula, odsłonięte ramię – to taki siedemnastowieczny styl „bez krawata”. Malarz chciał pokazać, że prawda o świecie nie wymaga sztywnych kołnierzyków. Prawda bywa radosna, bosa i potargana.

   3. Globus jako wielka piłka:
U nich Ziemia nie jest ciężarem, który dźwigają na barkach. Oni się nią bawią! Wskazują na nią palcami, jakby mówili: „Patrz, to tylko mała kulka w wielkim kosmosie, nie bierzmy wszystkiego tak śmiertelnie poważnie!”.

Puenta (kuchenna):
Kiedy tak patrzę na ich miny, myślę o moim serniku na zimno, który właśnie tężeje w kuchni. Życie jest jak ta galaretka – czasem trzeba poczekać, aż wszystko „stężeje”, żeby zobaczyć efekt, ale najważniejsze to nie stracić przy tym humoru. Ci dwaj panowie od Moreelsego wiedzieli jedno: czy dotykasz granitowego kugla w parku, czy szklanego „Z” na tarasie, czy badasz mapy świata – rób to z uśmiechem. Bo świat, choć bywa pęknięty jak moja szklana tafla, wciąż jest wart tego, by się do niego szczerze wyszczerzyć.

⚓️ Moja blogowa flotylla – wybierz swój pokład:🧼 

Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy (oraz eklerki!)

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania, modlitwa i rozmowy z Archaniołami.

🎨 Oko na obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, filozofia i niekonwencjonalne spojrzenie na płótno. 

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „samotny biały żagiel”, czyli rymowana kraina dla dzieci i tych, którzy z bajek nigdy nie wyrośli.
tutaj link                     

piątek, 3 kwietnia 2026

BIEL NIEWINNOŚCI W CIENIU TOPORA


  Są obrazy, które nie pozwalają przejść obok siebie obojętnie, zwłaszcza gdy kalendarz wskazuje na Wielki Piątek. Paul Delaroche na swoim płótnie z 1833 roku uwiecznił chwilę, w której czas zdaje się zastygać w bezruchu.

1. Blask w ciemności
W centrum mrocznej, niemal klaustrofobicznej wieży, lśni postać młodej kobiety. Jej suknia jest tak biała, że zdaje się emanować własnym światłem. To Jane Grey – królowa, która koronę nosiła krócej niż trwa oktawa, a teraz stoi przed ostatecznością. Ta biel to symbol czystości, ale i bezbronności, która w ten szczególny piątek przypomina nam o innej, najwyższej Niewinności.




2. Gest szukania po omacku


  Najbardziej poruszającym elementem jest dłoń Jane. Ma zawiązane oczy, nie widzi pnia, na którym ma złożyć głowę. 


Szuka go po omacku, wyciągając palce w geście, który jest jednocześnie tragiczny i pełen pokory. 


  To „szukanie drogi” w ciemności jest nam wszystkim bliskie – to moment, w którym człowiek, ogołocony z pychy i wzroku, musi zaufać dłoni przewodnika (na obrazie to sir John Brydges).

  3. Dwie ofiary, dwa wyroki
Delaroche maluje karę za czyn, na który Jane przystała pod presją ambicji innych. Była ofiarą politycznych gier, „królową z przypadku”. W Wielki Piątek patrzymy jednak na ten obraz szerzej. Jane akceptuje swój los, kładąc szyję pod topór. To dobrowolne poddanie się wyrokowi – choć ziemskiemu i niesprawiedliwemu – staje się echem innej Ofiary. Tam, na wzgórzu, śmierć była całkowicie dobrowolna i wolna od jakiejkolwiek winy, podjęta z miłości, nie z przymusu historii.

  Puenta:



  Kat w czerwonych spodniach stojący z boku, słomiana mata, która ma wsiąknąć krew – to wszystko jest tylko tłem dla dramatu czystości zderzonej z brutalnością świata. Niech ten obraz Delaroche’a będzie dla nas w ten piątek chwilą zatrzymania nad tym, jak rzadka i jak kosztowna jest prawdziwa niewinność.

czwartek, 2 kwietnia 2026

TOFFI Z WIZYTĄ W ATELLIER SWOJEJ PANI

 

🐾  Nasza Toffi – ta mała, pięcioletnia debiutantka – weszła dzisiaj do mojego skromnego atelier z miną inspektora nadzoru budowlanego. Spojrzała na sztalugę, potem na mnie, potem znowu na sztalugę. Merdnęła ogonem z wyraźnym niedowierzaniem.

  – Toffi, co jest? – pytam, poprawiając okulary na nosie.

  Toffi patrzy na mój portret w czarnej sukni (prawa ręka swobodnie oparta, lewy obojczyk w pełnej okazałości – no, artystyczna wizja!).
Spojrzenie psa mówiło wszystko: 

  "Matko, to ty? Ale... jakieś to takie poważne. I czemu nie masz krótkich włosów? No i okulary! Gdzie są te ciemne okulary, w których zawsze wyglądasz, jakbyś szła na tajną misję, a nie po karmę?”.

  Toffi ma 5 lat. Poważny wiek, by analizować dorobek artystyczny. Podeszła do pejzażu opartego o ścianę, powąchała pociągnięcia pędzla, jakby sprawdzała, czy to olej, czy akryl. Największą pogardę wzbudził w niej obraz odwrócony tyłem do świata. „Słabo, widać tylko krosno” – zdawała się myśleć, patrząc na mnie oskarżycielsko.

  Spojrzała na półkę z pędzlami, jakby chciała powiedzieć: „Danych w tym pokoju tyle, że mi procesor przegrzeje. Co tu się działo, kiedy mnie nie było na świecie? Też malowałaś czarną suknię, czy rzucałaś pędzlem w ścianę?”.

   Ostatecznie, Toffi uznała, że ta starsza, z krótkimi włosami i w okularach pani, jest lepsza od tej ze sztalugi. Położyła się na podłodze, ignorując fakt, że czarna suknia na portrecie zasługuje na większy szacunek.




Cóż, sztuka jest dla ludzi, a kanapa (i właścicielka) – dla psów. 🐶🎨

A pani i tak od czasu do czasu puszcza sobie tę piosenkę:



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

⚓ Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy.

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami.

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia.

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli.


środa, 1 kwietnia 2026

"MÓJ CI ON!"

 

Lon Baker -  "Stara Kobieta z dzbanem"


„Mój ci on!” –
 o wyższości dzbanka nad światem

Dziś na moim oku kobieta, która wie, co w życiu jest najważniejsze. Nie są to perły, nie są to jedwabie, a nawet – patrząc na jej szczery, choć nieco „szczerbaty” uśmiech – nie jest to kompletne uzębienie. To on: Zielony Dzban.

   Uścisk wart miliony (Oko na detal):
Spójrzcie na te dłonie. Palce zaplecione na ceramicznym brzuchu dzbanka niczym miłosny uścisk. Ta pani nie trzyma naczynia – ona go więzi, ona go kocha, ona go chroni przed całym światem! To postawa osoby, która właśnie dowiedziała się, że w środku jest ostatnia porcja domowej nalewki albo... najlepsza na świecie kawa, której nie zamierza się z nikim dzielić.

  Uchylone wieczko – brama do raju:
Wieczko na zawiasie jest lekko uniesione. To kluczowy moment! To nie jest martwa natura, to thriller. Co tam jest? Zapach świeżo parzonego naparu? Czy może aromat sernika, który (podobnie jak u mnie) „wyparował” z lodówki za sprawą domowników? Ta kobieta zagląda tam z taką czułością, jakby w środku siedział sam dżin spełniający życzenia.

    Stylizacja „na niedzielę”:
Biała chustka zawiązana pod brodą, ciemne włosy, spojrzenie pełne triumfu. Ona nie potrzebuje „krawata”, by czuć się królową poranka. Siedzi pochylona nad swoim skarbem, oparta o stół, jakby mówiła: „Możecie mieć swoje globusy, ale ja mam mój zielony dzban i nie zawaham się go użyć!”.

Puenta na dziś:
Patrząc na tę radosną staruszkę, myślę o moim serniku na zimno. Też miałam ochotę tak objąć formę z ciastem, gdy borówki zaczęły „znikać” w niewyjaśnionych okolicznościach. Bo szczęście, drodzy czytelnicy, nie polega na posiadaniu wszystkiego. Szczęście to mieć swój własny, zielony dzban (lub sernik), objąć go mocno i cieszyć się chwilą – nawet jeśli brakuje nam zęba do kompletu!

BLOGOWANIE TO PIĘKNA PRZYGODA

 Poprosiłam SI, aby przedstawiła w ilustracji mój komunikat Nieważne, że nie jestem podobna do siebie. To najmniej istotne. Ale poczytajcie ...